Deadly Class, tom 4: Umrzyj za mnie – kill’em all! [recenzja]

Wydawałoby się, że morderczo-młodzieńcze tempo, które swojej historii nadał Rick Remender powinno w końcu zwolnić, bo dalej już tak nie można. Czwarty tom “Deadly Class” udowadnia, że jest wprost przeciwnie.

Pytanie, czy takie tempo sprzyja rozwijaniu fabuły? Po rozpoczęciu lektury “Umrzyj za mnie” przez dość długi czas wydaje nam się, że pomimo oglądanych, szaleńczych wydarzeń, seria Ricka Remendera złapała fabularną zadyszkę. Poprzednie tomy konsekwentnie rozwijały główne postacie “Deadly Class” i relacje między nimi udanie łącząc je ze świadomie przez scenarzystę przerysowanym konceptem szkoły zabójców. Akty przemocy wynikały z tychże relacji i dlatego początkowo główny (a nawet można powiedzieć, że jedyny) wątek czwartego tomu serii, czyli polowanie na pierwszoroczne “szczury” wydaje się być wciśnięty na siłę, tak jakby Remenderowi skończyły się nieoklepane pomysły.

Polowanie, które zapowiada mistrz Lin pod koniec poprzedniego tomu na pierwszy rzut oka jest takim właśnie oklepanym pomysłem. Skoro już połączyliśmy postaci siatką współzależności, czas na totalną jazdę bez trzymanki, która wciągnie bez reszty czytelników. Na początku ta jazda jakoś nie działa, potem jednak, kiedy wspomniane współzależności zaczynają się jeszcze bardziej pogłębiać robi się w końcu ciekawie. Zwłaszcza, że Remender nie zamierza się cackać ze swoimi bohaterami i obserwujemy raczej niecodzienny w komiksach spektakl, w którym autor bez żadnych skrupułów zdejmuje ze sceny kolejnych bohaterów. Cóż, nazwa serii – Deadly Class – zobowiązuje i z tego zobowiązania Remender wywiązuje się w stu procentach.

Oglądamy zatem festiwal przemocy w wybuchowym graficznie stylu, do którego zdołał już nas przyzwyczaić Wes Craig. Obok rozbuchanej przemocy drugim ważnym elementem fabuły “Umrzyj za mnie” są zdrady, których dokonują bohaterowie by przetrwać jatkę. Ta emocjonalna spirala nakręcająca się z zeszytu na zeszyt wcale nie powoduje, że finał lektury przyjmiemy z ulgą. O nie, ostatnim zeszytem czwartego tomu Remender dosłownie wciska nas w fotel i pozostawia w niemałym szoku. I być może ten efekt w kolejnych odsłonach młodzieżowej serii zblednie, ale z pewnością stanowi dowód na zbudowanie znakomitej fabularnej konstrukcji, komiksowej wieży stawianej pieczołowicie i konsekwentnie w kolejnych tomach by na końcu niniejszego  roztrzaskać ją w drobny pył. Remender w czwartym tomie zaskakuje i zapowiada,  że po “Deadly Class” możemy naprawdę spodziewać się przede wszystkim niespodziewanego, co niewątpliwie czyni tę serię jedną z najlepszych obecnie na naszym rynku komiksowym.

Deadly Class, tom 4: Umrzyj za mnie.

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Rick Remender. Rysunki: Wes Craig. Non Stop Comics 2020.

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Hitman, tom 2 – bezkompromisowy pokaz politycznej niepoprawności [recenzja]

Jest kilka serii komiksowych, które są mniej lub bardziej niepoprawne politycznie, ale które mimo tego …

Leave a Reply