Ziemia nieświęta – mroczny horror i próba rozliczenia historii [recenzja]

Nowa powieść Grzegorza Gajka – „Ziemia nieświęta” – to rasowy horror. Ale też swoista układanka, zawierająca historie w historii, która może nie wyczerpuje w pełni definicji powieści szkatułkowej, ale jest bliska tej konwencji.

„Ziemia nieświęta” to tak naprawdę kilka opowieści upchniętych w jedną ramę powieściowej fabuły. Jej skomplikowanie to z jednej strony zaleta, z drugiej zaś problem, bowiem z początku ciężko się odnaleźć w gąszczu przeplatających się i wynikających z siebie kolejno wątków. Jest kilka postaci ściśle powiązanych ze sobą, oraz kilka kolejnych, bardziej niezależnych, ale wynikających z rozwoju tych pierwszych… Taka konstrukcja pozwala autorowi ciekawie i dość nieprzewidywalnie prowadzić fabułę, choć ta czasami balansuje na krawędzi wręcz pastiszowego horroru (jak np. pierwsze sceny powieści i pojawienie się jednego z kluczowych bohaterów – demonicznego bluesmana Desmonda Macka).

Najciekawszą z postaci, jakie znajdziemy w książce Gajka jest witchdoctor Michał Rakorzyc. Postać nietuzinkowa, tajemnicza, parająca się magią voodoo. Nakreślony wyśmienicie, mroczny i ponury image bohatera to jeden z najlepszych elementów „Ziemi nieświętej”. Podobnie, jak kolejna z dość makabrycznych w swojej roli postaci – Brzytwa, równie bezwzględny, co legendarny likwidator wrogów ojczyzny z czasów II wojny, ale i późniejszych. Bowiem Brzytwa ma tendencję do wstawania z martwych. A może po prostu, zwyczajnie, nie może umrzeć? Rzecz jasna to nie wszyscy, bowiem bohaterów jest tu więcej, począwszy od głównego triumwiratu, po postaci z wplecionych w główna oś fabularną, dodatkowych opowieści. Jednak te dwie zdecydowanie najmocniej przykuły moją uwagę i zaskarbiły sobie nie tyle sympatię, co fascynację.

Całość powieści oscyluje wokół estetyki powieści grozy i trochę zaskoczony jestem, iż wydawca nie klasyfikuje „Ziemi nieświętej” jako horroru sensu stricte. Owszem, to powieść złożona, wielowątkowa, a groza ma w naszym kraju dość bolesną łatkę literatury płytkiej i dla stosunkowo niewybrednego czytelnika ( to pokłosie boomu na pulpowe horrory z początku lat 90-tych), jednak nie zmienia to faktu, że doczekaliśmy się już przynajmniej kilku solidnych autorów, zadających kłam takim krzywdzącym twierdzeniom, że polska groza nie ma niczego wartościowego do zaoferowania.

Powieść Gajka to znakomity przykład literatury opartej na sugestywnym, starannym budowaniu klimatu. Atmosfera niepokoju, osaczenia, zła, swoistego fatum wiszącego nad bohaterami towarzyszy nam nieustannie praktycznie od pierwszej strony. I chociaż czasami autor zbyt mocno zbliża się do wykorzystywania w poszczególnych scenach klisz gatunkowych, co niebezpiecznie spycha powieść ku granicy pastiszu, to jednak nie sposób na przykładzie tej książki nie dostrzec gawędziarskiego stylu Gajka i jego umiejętności tworzenia zajmujących, choć zarazem niespokojnych i ponurych opowieści.

To – jak wspominałem na początku – układanka, do której trzeba mieć trochę cierpliwości. Musimy poświęcić historii maksimum uwagi, pozwolić sobie na głębsze wejście do świata przedstawionego, by wyłuskać wszystkie fabularne niuanse i dać się prowadzić autorowi przez meandry opowieści. Jednak, jeśli już poddamy się temu, to okaże się, że Gajek ponownie stworzył misterną, złożoną starannie konstrukcję, nad którą w pełni panuje i od pierwszej strony prowadzi nas do wyznaczonego przez siebie celu.

Znakomitym wtrętem jest wątek Aleksego Dionizego Wernera – pisarza, pragnącego napisać, jako swoją drugą powieść, przejmujące rozliczenie powstańczej historii Warszawy, ujętej w koncept powieści z wątkami nadnaturalnej grozy. To interesujące mrugnięcie do czytelnika, ale i sugestia, co osiągnąć chciał sam Gajek w „Ziemi nieświętej”

„Ziemia nieświęta” to niesamowita, mroczna historia, a dokładniej kilka historii, które rzucają nas w spektrum czasów od współczesności, po wojenną pożogę i stanowią ciekawe studium losów samego miasta, w którym dzieje się akcja. To powieść rozliczeniowa dla Warszawy? Nie do końca, choć takie elementy także się pojawiają. Jednak – w pierwszej linii, to ambitnie skrojony horror, wielowątkowy i wieloznaczeniowy. Bez linearnej, prostej fabuły, prowadzący z czytelnikiem swoista grę w odkrywanie nawiązań, znaczeń, tropów.

To przykład powieściowej grozy, jakiej Polska z jednej strony nie musi się wstydzić, a z drugiej na tyle osobistej, emocjonalnej i powiązanej z naszą bolesną, rodzimą historią, by tylko przez polskiego czytelnika mogła zostać w pełni zrozumiana.

„Ziemia nieświęta” może być określana thrillerem z elementami dark fantasy i horroru, albo powieścią grozy pełną gębą. To tak naprawdę nie ma znaczenia. Ważne jest to, iż to literatura naprawdę na wysokim poziomie. Mająca niewielkie niedociągnięcia, czasem zbyt mocno ocierająca się o pulpowe motywy, ale nadal wybijająca się ponad przeciętność naszego horrorowego rynku.

Ziemia nieświęta

Nasza ocena: - 85%

85%

Grzegorz Gajek. Wydawnictwo IX, 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Kosmos. Możliwe światy – pasjonująca podróż przez wszechświaty [recenzja]

W latach 80. popularnonaukowy program Carla Sagana i Ann Druyan, “Kosmos”, kształcił, zaciekawiał, otwierał oczy …

Leave a Reply