Gorący temat

Arab przyszłości, tom 6 – ojcze nasz [recenzja]

Ostatni tom “Araba przyszłości” to perfekcyjne domknięcie najlepszej komiksowej (auto)biografii. 

Komiksowa autobiografia Riada Satoufa to jedno z najpiękniejszych czytelniczych przeżyć – możemy dowiedzieć się z tej opowieści, jak od a do z kształtuje się artystyczna wrażliwość stuprocentowego twórcy. Składa się tę wrażliwość cała gama życiowych doświadczeń, tych bolesnych, razem z tymi odczuwanymi pełnią szczęścia – bo w pewnym momencie to uczucie wreszcie ogarnia Riada, choć musi na to poczekać całkiem sporo lat i doświadczyć takich chwil już jako traktowany poważnie twórca. A wcześniej, to sami wiemy – rodzinna degrengolada, emocjonalne miotanie się, nieustanne uczuciowe szantaże i ucieczka w wyobraźnię – no ale przecież bez tego nie byłoby takiej właśnie twórczości, z całą swoją podaną bez ogródek prawdą, oddziałującą z kolei na naszą czytelniczą wrażliwość. Niezwykłe uczucie.

Co zatem słychać u Riada już w jego prawie, a potem już w pełni dorosłych latach? Cóż, już pierwsze zdanie szóstej części co nieco nam podpowiada. Oto Riaa, który  ma w 1994 roku 16 lat i jak sam mówi o sobie – był wtedy półpsychopatą. Jest typowym, wycofanym nastolatkiem, pełnym kompleksów i buzujących hormonów. Takim, który mimo że nie ma swojego straszo-śmiesznego ojca w pobliżu, wciąż w głowie słyszy jego głos. Ojciec kpi z chłopaka, demotywuje, robi dosłownie wszystko, żeby było mu pod górkę – mimo że jest na innym kontynencie, razem ze swoją syryjską rodzina i porwanym synem, Raid zaś mieszka z matka i bratem, którzy mają na niego mniejszy wpływ niż nieobecny ojciec. Jedyne pocieszenie w tym, że zaczyna myśleć o przyszłości i kiedy myślenie przekuwa w czyn, zaczyna wreszcie wychodzić na prostą, choć droga do tego momentu, a nawet już po podjęciu ważnych życiowych momentów, jest nieustannie kręta. Ale tak po prostu ma być. Życie przecież nie jest snem, a raczej serią dusznych koszmarów, które nawiedzają chłopaka, a potem już mężczyznę na jego twórczej drodze.

Na koszmary nakładają się kolejne obserwacje autora. W swoim powiedzmy szczerze, niepoważnym rysunkowo stylu, w niezwykle ujmujący sposób Sattouf pokazuje starzenie się dziadków i zgorzknienie matki, która nie może pogodzić się z utratą najmłodszego syna. Zanikanie życiowej energii u bliskich wygląda wprost przejmująco i jedyną przeciwwagą dla staje się dla autora zanurzenie w twórczości i pierwsze kontakty o seksualnym podtekście. To jak płynnie Riad przechodzi w pewnym momencie z tego dołka niewiary i strachu do twórczego zaangażowania jest z kolei niezwykle budujące dla czytelnika, dając nam przykład, że zawsze jest szansa na wyjście z życiowego dołka, choć to co było, na wieki wieków i tak pozostaje z nami w postaci życiowego bagażu – bo przecież o tym też  jest ta opowieść, prawda?

Jedna istotna rzecz. W ostatnim tomie “Araba przyszłości” (w którym Riad spotyka na planszach takie tuzy komiksu francuskiego jak Joann Sfar, czy Christophe Blain) widzimy, jak mimo wciąż rozszerzającego się rynku komiksowego w Polsce, taki wiele nas omija. Sattouf opowiada nam o swoich kolejnych, autorskich projektach (jest również reżyserem filmowym!) dzięki którym stał się znanym i cenionym twórcą i aż chciałoby się przeczytać te wszystkie wymienione przez niego tytuły, wyglądające na szalenie ciekawe. Można mieć zatem nadzieję, że KG albo inne wydawnictwo w przyszłości nas nimi uraczą.

Nam tymczasem pozostaje swoista modlitwa – bo tym też w jakimś sensie jest “Arab przyszłości” – do nieobecnego ojca, wyartykułowana i narysowana przez stuprocentowego twórcę. Ojciec, z początku oddziałujący na życie autora niczym demiurg , z czasem okazuje się być jedynie smutnym, śmiesznym i przestraszonym człowieczkiem, że aż trudno uwierzyć, iż mógł dać życie takiemu niezwykłemu artyście. A jednak to przecież ojciec i kiedy w pewnym okresie życia Riad dowiaduje się co się z nim wydarzyło, ta wiedza spada na niego niczym grom z jasnego nieba. I żeby żyć dalej, trzeba po prostu o tym opowiedzieć, wyegzorcyzmować, uciec spod tego wpływu, po prostu się uwolnić. To się nigdy w pełni nie uda, bo cień nieobecności zawsze będzie go ścigał, ale po podzieleniu się z kimś innym swoimi doświadczeniami jest – tak myślę – przynajmniej lżej na duszy. Bo ten komiks to również rodzaj sesji terapeutycznej (na którą Riad uczęszcza oczywiście w komiksowej rzeczywistości), w której dane było uczestniczyć każdemu czytelnikowi “Araba przyszłości”. Było warto, dla obu stron. 

Arab przyszłości, tom 6. Dzieciństwo na Bliskim Wschodzie (1994-2011)

Nasza ocena: - 100%

100%

Scenariusz i rysunki: Riad Sattouf. Tłumaczenie: Olga Mysłowska. Kultura Gniewu 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza – słynny morderca po raz kolejny. I kolejny… [recenzja]

Nie oszukujmy się, historia Kuby Rozpruwacza została już mocno przeżuta na wszelkie sposoby przez światową …

4 komentarze

  1. Dlaczego nie pojawiają się żadne recenzje polskich komiksów?

    • Tomasz Miecznikowski

      Może rzeczywiście w tym roku jest niewiele, ale osobiście kilka recenzowałem, ostatnio „Przygody Stasia i Złej Nogi” i „Cierpliwego psa”.

  2. Rzeczywiście. Co jakiś czas pojawiają się ciekawe polskie publikacje… A taka Ixbunieta – polski przygodowy komiks (dawno takiego nie było), według mnie posiadający ogromny potencjał…

Leave a Reply