Gorący temat

Dolina szpiegów – wysokiej próby szpiegowski thriller z czasów II wojny [recenzja]

Mamy w rodzimej literaturze szczęście do byłych oficerów wywiadu, którzy po zakończeniu zawodowej kariery poświęcają się pisaniu. Począwszy od Vincenta V. Severskiego, autora świetnych współczesnych powieści szpiegowskich, poprzez Macieja Liziniewicza – twórcę znakomitego cyklu o Nadolskim, rozgrywającego się w Polsce szlacheckiej – aż po Roberta Michniewicza właśnie, który zaserwował nam gorącą szpiegowską historię „Dolina szpiegów” z akcją rozgrywającą się w okresie II wojny światowej.

Dwóch pierwszych autorów miałem okazję recenzować na łamach BadLoopus już niegdyś (i chwalić to, co napisali), a na Michniewicza też przyszedł w końcu czas. Byłem tej książki bardzo ciekaw. Po pierwsze – okres II wojny to w obszarze literackim, popkulturowym temat bardzo wdzięczny. Daje szerokie możliwości kreacyjne, choćby ze względu na rozległość niegdysiejszego teatru wojny, co oferuje twórcom rozliczne, możliwe do wykorzystania lokacje. Po drugie, mimo koszmaru, jakim niewątpliwie był tamten okres (jak każda wojna zresztą), to nie da się ukryć, że dla kreacji fabuły opartej na akcji, czas konfliktu zbrojnego zawsze dostarcza mnogość możliwości, także gatunkowych. A w rękach wprawnego twórcy to tworzywo nader plastyczne, pozwalające na doprawdy imponujące kreacje literackie. Oczywiście z prozą osadzoną w określonym kontekście historycznym wiąże się też pewne zagrożenie – na ile wprawa i wiedza autora pozwolą zaspokoić formalne wymagania? Na ile twórca zaznajomiony jest z realiami i faktografią okresu, o jakim pisze? I – co ważne – na ile ów okres czasowy pozwoli mu na rozwinięcie fabuły zgodnie z zamierzeniem, a jednocześnie bez nadmiernego koloryzowania, naginania faktów?
W przypadku „Doliny szpiegów” położył autor akcent na to, na czym – z racji pełnionej niegdyś służby – dobrze się zna. Czyli pracę agenta wywiadu, działającego na terenie obcego państwa. Oczywiście wskazać tutaj można znaczącą różnicę pomiędzy realną służba Michniewicza a rolą pełnioną przez jego powieściowego bohatera, ponieważ autor działał w owym zakresie współcześnie i niejako nie w krajach objętych stanem pełnoskalowej wojny. Jednak należy zauważyć, że zagrożenia, ale i ogólne założenia pracy wywiadowczej (jak działanie potajemne, pod presją wykrycia i grożących za to konsekwencji) przesadnie się nie zmieniły, przynajmniej w takim podstawowym trzonie, mimo znaczącej odmienności realiów. Owszem, bliżej do współczesnego realizmu opisywanych zdarzeń (dodających prozie autentyczności) w powieściach Severskiego, niż w samej przedmiotowej „Dolinie szpiegów”, ale głównie przez przyjętą przez Severskiego współczesność jako teatru zdarzeń, kiedy Michniewicz ulokował swoją fabułę w czasie minionym, historycznym. Co jednak okazuje się wyróżnikiem jakościowym prozy Michniewicza, to właśnie ów wspomniany historyczny kontekst i bardzo solidne merytoryczne podwaliny powieściowej kreacji.
Każda powieść historyczna obarczona jest obawą o to, jak dobrze potrafi autor oddać realizm opisywanego okresu. Przyznam, że historykiem nie jestem, nie pokuszę się więc o jednoznaczne zapewnienie, że ustrzegł się Michniewicz jakichkolwiek, najdrobniejszych choćby błędów merytorycznych przy pisaniu „Doliny szpiegów”. Jednak jako szeregowy czytelnik, ceniący sobie zarówno fabularną, jak i dokumentalną literaturę opisującą okres II wojny światowej, zwłaszcza z akcentem na europejski teatr działań, muszę uczciwie przyznać, że w tym zakresie „Dolina szpiegów” robi iście piorunujące wrażenie. Podziwiać należy nie tylko dbałość o szczegóły w sportretowaniu czasów, w jakich rozgrywa się akcja, ale również kreacyjny rozmach i pietyzm w budowaniu całości świata przedstawionego, a zarazem tła dla przedstawionych zdarzeń. Pozornie znajomego, rozpoznawalnego, ale w powieści Michniewicza wzbogaconego o bardzo szeroki wachlarz szczegółów, dopełniających głębi obrazu.
Do tego – co ważne w tego typu literaturze – nie brak tu sprawnie poprowadzonej akcji, oddanej realistycznie, z poszanowaniem ówczesnych realiów i prawdy historycznej, ale jednocześnie porywającej dynamiką i tempem akcji.
Czyta się to świetnie. Autor potrafi nie tylko wprawnie zbudować, ale i konsekwentnie podtrzymywać napięcie przez całą opowieść. A jednocześnie udaje mu się – mimo bardzo szeroko rozbudowanego tła historycznego – uniknąć zbędnych dłużyzn, które rozbijałyby rytm prowadzonej opowieści. Całość „Doliny szpiegów” wybrzmiewa mocno w duchu choćby świetnego filmu „Walkiria” w reż. Bryana Singera, z jedną z najlepszych ról w karierze Toma Cruise’a. I fanom tegoż filmu „Dolina szpiegów” z pewnością przypadnie do gustu.
Zresztą, jeśliby szukać bliższych literaturze porównań, to od razu kłania się choćby twórczość Roberta Harrisa, który również nie stroni od tematyki historyczno – szpiegowskiej. Można więc przyjąć (czy się autor na wspomnianych twórcach wzorował – pewności nie mam), że obrał sobie Michniewicz wzorce co najmniej dobre, a finalny efekt w postaci zaserwowanej nam literatury zdecydowanie spełnił pokładane w powieści oczekiwania.
Okazuje się, że polski wywiad ma tendencję do zatrudniania ludzi ze znaczącym literackim talentem. Michniewicz okazuje się kolejnym, zdolnym twórcą z tego „wywiadowczego” kręgu na polskiej scenie literackiej. Co ważne, radzącym sobie w zakresie warsztatowym nie gorzej, niż poprzednicy, o mocno już ugruntowanej literackiej pozycji. „Dolina szpiegów” to doprawdy świetny szpiegowski thriller, nie tylko kipiący akcją, ale też nietraktujący po macoszemu historycznych realiów. Polski wątek wywiadowczy – na którym wszak osnuta jest główna oś fabularna – tylko wzmaga apetyt poprzez odwoływanie się do naszego narodowego, patriotycznego sentymentu.

Jeśli więc szukacie ambitnego thrillera spod znaku wspomnianego Roberta Harrisa lub Kena Folletta („Klucz do Rebeki”), z szacunkiem i merytoryką podejmującego realia historyczne, to „Dolina szpiegów” jest zdecydowanie powieścią dla Was.

Dolina szpiegów

Nasza ocena: - 85%

85%

Robert Michniewicz. Wydawnictwo Czarna Owca 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Grzechót – młodzieżowa groza szturmuje rynek [recenzja]

„Grzechót” Macieja Lewandowskiego to kolejny, po „Strychnicy” Marka Zychli, horror serwowany przez Wydawnictwo Mięta, który …

Leave a Reply