Gorący temat

Fastnachtspiel – oniryczna podróż w trzewia szalonego Miasta [recenzja]

Jeśli miałbym wskazać twórców w polskim komiksie niezależnym, jakich szanuję w opór, to przychodzą mi na myśl przede wszystkim dwa nazwiska. Pierwsze to Krzysztof „Prosiak” Owedyk – autor m.in. „Ósmej czary”, „Będziesz się smażyć w piekle” czy kultowego zine’u „Prosiacek”. Drugie nazwisko należy do twórcy takich komiksów jak „Nest”, czy „Fastnachtspiel”, który właśnie doczekał się wydania zbiorczego.

„Fastnachtspiel” to przykład dzieła cyklicznego, które autor publikował wpierw w różnych miejscach od końca lat 90-tych, a w wersji zeszytowej cykl zadebiutował w 2001 roku. Na przestrzeni lat ukazały się cztery zeszyty serii. Piąty zeszyt, wieńczący to niezwykłe dzieło pojawia się drukiem po raz pierwszy właśnie z wydaniu zbiorczym.

„Fastnachtspiel” to opowieść o Mieście. Mieście niezwykłym, mieście rodem z koszmaru, ale takiego koszmaru wyśnionego przez Franza Kafkę. Oparte na bliżej niezrozumiałych prawach i zasadach, zaludnione niezwykłymi postaciami, od szaleńców, poprzez morderców i wampiry, aż do tajemniczych aniołów i demony. Miasto, w którym chyba żadne z nas nie chciało by się znaleźć, nie chciałoby zamieszkać. Co jednak nie przeszkadza nam z chorobliwą, masochistyczną wręcz ciekawością zaglądać w zaułki owego Miasta, odkrywać jego mroczne sekrety, poznawać losy jego dziwacznych, czasem strasznych, czasem tragicznych mieszkańców.

Talent Turka kryje się w spójności kreowanej wizji. Jego świat przedstawiony budowany jest starannie z pojedynczych, mocno akcentowanych elementów składowych, które w oddaleniu, w szerszej perspektywie ukazują nam misterną złożoność owego tworu i całej autorskiej wizji.

To kraina koszmaru, gdzie śmierć zdaje się wytchnieniem. A jednak Śmierć personifikowana – co ciekawe, jako piękna kobieta – jest dla większości mieszkańców Miasta niedostępna, gdyż ich trwanie jest bolesną powtarzalnością egzystencji, która nie ma kresu, ale jest swoistym wypaczeniem mitycznej sansary.

Nad Miastem pieczę trzyma Tajemniczy Pan Burmistrz – postać tyleż fascynująca, co surowa i bezwzględna. Jednak całe Miasto pełne jest sił ścierających się ze sobą w odwiecznej – alegorycznej względem zmagań między siłami Dobra i Zła – walce, jaka musi w efekcie prowadzić do finalnej bezpardonowej konfrontacji.

„Fastnachtspiel” to dzieło spełnione. Zwłaszcza z uwzględnieniem piątego, wcześniej nie publikowanego zeszytu, który doskonale uzupełnia nie tylko ogólny obraz Miasta, ale i całej opowieści, jaką Turek snuje na przestrzeni całej serii. Oniryczna i tylko pozornie chaotyczna fabuła poszczególnych zeszytów okazuje się starannie skonstruowaną układanką, którą twórca systematycznie budował, jak jego bohaterowie wznoszą, z maniackim uporem wtłoczonego w ich umysły imperatywu Wieżę Babel.

Mnogość jest w „Fastnachtspiel” odniesień i nawiązań biblijnych, ale zgrabnie implementowanych i często nieoczywistych interpretacyjnie. Sam Pan Burmistrz jawi się niejako Bogiem dla Miasta – surowym, bezwzględnie egzekwującym ustalone przez siebie zasady. Więc jest to odwołanie do starotestamentowego Jahwe, nie zaś nowotestamentowego Boga Miłosiernego, gotowego na poświęcenie własnego syna w imię odkupienia ludzkości. W komiksie Turka Dobra mamy niewiele, jeśli doszukamy się jakiegoś w ogóle. A Zło jest nieoczywiste. Oprócz bezpośrednich jego manifestacji, pojawiają się przykłady interpretacyjnie dwuznaczne. I od naszej, czytelniczej wrażliwości zależy, jak ocenimy wybrane akty, określone zdarzenia, rozgrywające się w Mieście.

Graficznie Turek z pewnością jest mistrzem. Nikt w polskim komiksie tak dobrze nie radził sobie wcześniej z balansem czerni i bieli. Z prostymi, schematycznymi i bardzo oszczędnymi kadrami, ze smoliście czarnymi plamami cienia budującymi nastrój kolejnych plansz. Siłą stylu Turka jest rezygnacja z nadmiernej szczegółowości na rzecz bardzo surowej formy i niezwykłemu kadrowaniu. Miasto jawi się poniekąd jako żywy twór, poprzez liczne zaburzenia perspektywy i starannie planowane zbliżenia, które wykrawają z poszczególnych scen szczegóły, na jakie szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę. Zresztą, te zaburzenia perspektywy służą jeszcze szerszej kreacji onirycznej osobowości Miasta, podkreślenia jego niezwykłej proweniencji.

“Fastnachtspiel” to przygoda nie dla każdego. Jednak miłośnicy weirdu, twórczości Thomasa Ligottiego, Franza Kafki, czy naszego Wojciecha Guni powinni śmiało się w nim odnaleźć.

Na pochwałę zasługuje też samo wydanie. Młode – jak by nie patrzeć – Wydawnictwo 23 serwuje starannie wyselekcjonowane komiksy, jak choćby genialny „Brom” Unki Odyi. A w przypadku opus magnum Marka Turka edycja jest świetnie dopracowana, łącząc jakość formy z jakością treści. Wydawnictwo 23 – tak trzymać!

Fastnachtspiel

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz i rysunki: Marek Turek. Wydawnictwo 23

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Batman. Budowniczowie Gotham – echa mrocznej przeszłości [recenzja]

W albumie “Batman. Budowniczowie Gotham” mamy okazję zanurzyć w się w mroczną historię z przeszłości …

Leave a Reply