Gorący temat

Głusza – grzeszne leśne zabawy [recenzja]

Oj nie mają lekkiego życia mieszkańcy Maine. Nie dość, że groza wkracza w ich codzienność od lat za sprawą wyobraźni rodziny Kingów, to jeszcze jak udowadnia w swej powieści Mark Edwards, nawet wielce zasłużony odpoczynek, w ich okolicach może w jednej chwili zamienić się w prawdziwy koszmar.

„Głusza” zabiera nas do urokliwych Płytkich Zdrojów, położonego z dala od cywilizacji ośrodka wypoczynkowego – miejsca wręcz perfekcyjnego, by spędzić w nim nieco czasu z dawno niewidzianą rodziną. Dokładnie z takiego założenia wychodzi główny bohater książki, ledwie wiążący koniec z końcem dziennikarz muzyczny Tom Anderson, który wszelkimi siłami próbuje naprawić mocno nadszarpnięte relacje z dorastającą córką Frankie. To, co ma być jednak relaksującym pobytem pośród przyrody, wkrótce zacznie przybierać coraz to mroczniejsze barwy. Niezbyt przychylnie nastawieni do turystów mieszkańcy pobliskiego miasteczka, krążące wokół plotki o tajemniczej sile nawiedzającej pobliskie lasy czy nade wszystko, nierozwiązana sprawa zabójstwa sprzed lat – to tylko wierzchołek góry lodowej tajemnic które wkrótce z pełną mocą wkroczą w życia bohaterów, zamieniając wakacyjną wyprawę w coś znacznie bardziej niebezpiecznego.

Choć w Polsce właściwie nieznany, brytyjski autor thrillerów i kryminałów Mark Edwards to pisarz którego literacki dorobek szacuje się w liczbie 3,5 miliona sprzedanych egzemplarzy. Kilkanaście wydanych powieści to portfolio wystarczające by stwierdzić, że doświadczenie w gatunku niewątpliwie jest po jego stronie – i już zgrubny rys fabuły „Głuszy’ pokazuje, że elementy które w niej zawarł mogą przesądzić o jej atrakcyjności dla miłośników mrocznych historii. Rytualne morderstwo? Jest. Nawiedzające oddalone od cywilizacji miejsce demony? Również meldują się na miejscu. Podejrzane zachowanie lokalnej społeczności? Ależ owszem. W połączeniu z niezwykle dobrą robotą polskiego wydawcy, objawiającą się w postaci ociekającej klimatem okładki i intrygującego opisu, „Głusza” jawi się więc jako powieść która musi być prawdziwą gratką dla fanów mrocznych historii, i to jeszcze przed rozpoczęciem lektury.

Czy w praktyce jest równie dobrze? Cóż, odpowiedź na to pytanie bynajmniej nie jest jednoznaczna. O ile bowiem rzeczywiście książka Brytyjczyka każdy z wymienionych wyżej elementów w istocie ma na swoim miejscu, te w dużej mierze przefiltrowane zostają przez optykę powieści młodzieżowej i w związku z tym, zdecydowanie łagodniej traktuje tak odbiorcę, jak i swoich bohaterów. Edwards umie prowadzić fabułę i sprawnie kreuje intrygę, ale waga wydarzeń wydaje się w dużym stopniu ograniczana przez docelową grupę odbiorców książki. Takie uczucie jedynie wzmaga balansujący w kilku miejscach na granicy żenady nachalny, młodzieżowy styl wypowiedzi postaci (również tych dorosłych) i zajmujące sporo miejsca zwłaszcza w pierwszej połowie historii rozterki uczuciowe nastolatków. Jeśli więc po zapoznaniu się z bombowym jej opakowaniem, do przygody z „Głuszą” przystępowało się z nadziejami na rzecz pompującą do żył ilości adrenaliny porównywalne z tymi, co podczas seansu tematycznie bliskiego „Eden Lake”, skala rozczarowania może być ogromna.

Jeśli jednak nad napędzanymi marketingiem, błędnymi wyobrażeniami co do jej zawartości przejść do porządku dziennego, powieść Marka Edwardsa może okazać się zupełnie przyzwoitym sposobem spędzenia wieczoru. Doświadczenie Brytyjczyka w powieściach gatunkowych jest w tym wypadku rzeczą nieocenioną – zarówno tempo powieści, jak i rozmieszczone na jej mapie fabularne twisty są zrealizowane na tyle dobrze, by trzymać czytelnika w stanie podwyższonej gotowości. I tu nie zabrakło jednak łyżki dziegciu w beczce miodu – a tą jest zupełnie niezrozumiała decyzja o zastosowaniu trzech różnych typów narracji, podzielonych według postaci z których perspektywy opowiadane są wydarzenia. Nie tylko nie kreuje to klimatu, ale wprowadza niepotrzebne zamieszanie.

Ostatecznie więc „Głusza” okazuje się powieścią nierówną, w której intrygujący pomysł nie wytrzymuje starcia z jego realizacją. To też poniekąd znakomity przykład tego, jak duży wpływ na odbiór książki może mieć nie do końca trafiony marketing – jako historia poniekąd inicjacyjna, mająca młodego czytelnika wprowadzić w świat thrillerów, thriller Marka Edwardsa sprawdzi się bowiem zupełnie nieźle. Jako rzecz dla wyrobionych, znających gatunek od podszewki odbiorców? Będzie znacznie trudniej.


Głusza

Nasza ocena: - 55%

55%

Autor: Mark Edwards. Tłumaczenie: Agata Suchocka. Wydawnictwo Muza, 2022.

User Rating: Be the first one !

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Zobacz także

Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks – od raka do nieśmiertelności [recenzja]

„Nieśmiertelne życie Henrietty Lacks” to świeżutka i jeszcze ciepła premiera dla wszystkich wielbicieli literatury faktu. …

Leave a Reply