Gorący temat

Homar Johnson, tom 1 – szczypce i sprawiedliwość [recenzja]

Wydawnictwo Egmont sukcesywnie rozwija na naszym rynku uniwersum Hellboya wykreowane przez Mike’a Mignolę. Tym razem dostajemy tom stojący na uboczu głównych serii z Mignolaverse, co wcale nie przeszkadza w cieszeniu się z jego lektury. 

Homar Johnson to bardzo charakterystyczny bohater dobrze znany komiksowym fanom Hellboya. Sporadycznie pojawiał się w seriach poświęconych głównemu bohaterowi uniwersum jako ucieleśnienie żywego mitu, superbohatera z dawnych czasów, który w czynny sposób brał udział w przygodach Hellboya z dalekiej przecież przyszłości. Za to o przeszłości, choć nadal pełnej luk w życiorysie Homara czytamy właśnie w niniejszym tomie, który jest gangsterską historią opowiedzianą z pulpowym zacięciem, w tym z  dużą domieszką zjawisk nadprzyrodzonych. 

Fabuła osadzona jest w latach trzydziestych w USA, przedstawiana głównie w nocnej oprawie, czyli w okresie aktywności głównego bohatera. To wcale nie jest samotny mściciel, tylko dobrze zorganizowany pogromca przestępczości, który ma własną, bardzo sprawną drużynę pomocników. Mimo wszystko wiemy, że coś jest nie do końca w porządku z małomównym, wypalającym swój znak szczypiec na zwłokach bandziorów bohaterem. Jego metody działania przypominają te Punishera, z główną ideą zogniskowaną na wymierzaniu natychmiastowej sprawiedliwości, bez żadnego sądu. Kule pistoletowe śmigają, trup ściele się gęsto, złe moce są cały czas aktywne i sątu nawet naziści, tyle że dopiero raczkujący. W uniwersum Mignoli te wszystkie elementy to rzecz jasna nic nowego, ale odmienna sceneria z gangsterskim tłem wypada nadspodziewanie świeżo. Powiązania z innymi seriami oczywiście są, ale jednocześnie to opowieść bardzo autonomiczna, którą można śmiało czytać bez znajomości głównej serii. Co trzeba potraktować jako sporą zaletę “Homara Johnsona”.

W pierwszym tomie znajdziemy zarówno krótsze i dłuższe historie, które nastrojem zagrożenia i kontaktem z ciemnymi (acz często też groteskowymi) mocami przypominają przygody Hellboya z jego pierwszych tomów. Dlatego w takich opowieściach jak “Szatan wietrzy trop”, czy “Modlitwa Neferu” znajdziemy te same fabularne chwyty, które kiedyś uczyniły z Hellboya jednego z ulubionych, komiksowych bohaterów. Czyta się to jednak nieco inaczej niż fabuły samego Mignoli, który zwykle odmiennie ogrywa puenty, ale to już prawdopodobnie zasługa współscenarzysty komiksu, Johna Arcudiego, który nadał tym opowieściom płynności i niemal filmowego sznytu.

Dłuższe opowieści , jak “Płonąca dłoń”, czy ostatnia w tomie ”Dorwać Homara” wchodzą równie dobrze, bo dają nam więcej czasu na lepsze poznanie innych bohaterów z kręgu Homara (najciekawsza to dziennikarka Cindy Tenan). Świetnie udało się tu wyczarować nastrój nie do końca odgadnionej grozy, którą uosabiają nie tylko postacie o demonicznych właściwościach (mamy wcześniejszą wersję Czarnego Płomienia znanego z “BBPO”), ale też pewien śliski i wyjątkowo przebiegły zakulisowy doradca jednego z mafijnych bossów. 

Jednak pierwsze skrzypce gra w “Homarze Johnsonie” oprawa graficzna. Mamy w tym albumie różnych rysowników, między innymi Kevina Nowlana, czy dobrze znanego z uniwersum Mignoli Sebastiana Fiumarę, ale najciekawiej wypada Tonci Zonjic, odpowiedzialny za dwie, przywołane wyżej najdłuższe opowieści. W dodatkach na końcu albumu możemy prześledzić różne procesy twórcze podczas pracy nad “Homarem Johnsonem” (między innymi świetne projekty okładek), a ogólny efekt jest wręcz fascynujący – jak połączenie dwudzistopierwszowecznych trendów w komiksowej rozrywce ze stylem retro, który znamy z dawnych opowieści superbohaterskic, choćby ze “Spirita” Willa Eisnera. Zonjica poznaliśmy już od bardzo dobrej strony z ostatniego spin-offa serii “Czarny młot”, “Skulldigger i Kostek”, który pod względem rysunków i fabuły był jedną z najlepszych odsłon tegoż uniwersum. Jak widać, Zonic w serii o Homarze Johnsonie szlifował swój talent i już wówczas robił na swoich współpracownikach i czytelnikach ogromne wrażenie. A zatem nie tylko dla świetnej, pulpowej fabuły, ale również dla jego rysunków i arcyciekawych dodatków warto sięgnąć po pierwszy tom przygód, mimo wyznawania prostych zasad, paradoksalnie najbardziej enigmatycznego bohatera Uniwersum Mignoli.

Homar Johnson, tom 1

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Mike Mignola i inni. Rysunki: Tonci Zonjic i inni. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Egmont 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Dwie maski. Wydanie zbiorcze – kolejna imponująca opowieść osadzona w czasach historycznych [recenzja]

Jean Dufaux to scenarzysta komiksowy, specjalizujący się w historiach sensacyjnych, jak i historycznych sagach, balansujących …

Leave a Reply