Invincible, tom 8 – chwyta za serce i gardło [recenzja]

Wojna Viltrumiańska zakończyła się w nieoczekiwany dla bohaterów sposób, z reperkusjami bezpośrednio dotykającymi całą Ziemię. Mark, Eve i reszta wrócili do jako takiej normalności, ale w tle toczy się rozgrywka, która lada moment wszystkim wybuchnie w twarz.

Robert Kirkman nadal nie odpuszcza i wciąż podbija stawkę, tyle że nie używa tanich chwytów, pokroju kolejnego potężnego złoczyńcy chcącego zniszczyć / zawładnąć Ziemią. Jego metody, aby utrzymać czytelnika w napięciu i ciągłym zainteresowaniu, są bardziej wysublimowane. Koalicja Planet pragnie za wszelką cenę pozbyć się Viltrumian, a Allen ma doskonałe narzędzie i plan aby tego dokonać. Problem w tym, że ani Mark ani jego ojciec Nolan nie mogą się na to zgodzić. Następuje poważny konflikt interesów, gdzie główne skrzypce odgrywają etyka i moralność. Przyjaciele stają po różnych stronach barykady a efekt ich konfliktu również daleki jest od przewidywanego. Coraz bardziej na pierwszy plan wysuwa się też Dinosaurus i warto baczniej przyglądać się temu wątkowi, bowiem będzie on miał intrygujący finał w kolejnym tomie, z okazji setnego zeszytu serii.

Zostaje też wreszcie wyjaśniona tajemnica pobytu Robota i Monster Girl w wymiarze Flaxan. Pięknie rozrysowane przez Cory’ego Walkera retrospekcje, utrzymane w konwencji science fantasy, robią świetną podbudowę do bieżących wydarzeń i doskonale je eskalują. Kirkman z kolei, na przykładzie tej dwójki bohaterów, po raz kolejny udowadnia, że potrafi świetnie prowadzić i rozwijać postacie, a drobne wątki z przeszłości, które z pozoru wyglądają jak zapychacze, rozpisać i dopełnić w taki sposób, że mózg paruje. Panowie z Marvel Cinematic Universe, które wypchane jest różniastymi drobiazgami dającymi się sprawnie interpretować na potrzeby nowych wątków, mogą się od Kirkmana tylko uczyć.

Poza tym ósmy tom “Invincible” to dalsza popisówka w kwestii superbohaterskiej życiówki. relacje między poszczególnymi postaciami pięknie się rozwijają, sporo tu iskier i żywych emocji, które chwytają za serce i gardło. Kirkman nadal kapitalnie zachowuje balans między obyczajówką a akcyjniakiem i nie ma mowy o nudzie.

I jeszcze słówko o rysunkach. Ryan Ottley w ostatnich tomach jest u szczytu możliwości i nadal pięknie czaruje kreską, dynamiką i wyobraźnią.To prawdziwa przyjemność oglądać jego ilustracje. Na występy gościnne wrócił Cory Walker, który pozytywnie zaskoczył jeszcze lepiej dopracowanym stylem i wspaniałym światotwórstwem obcego świata. Nie umiem inaczej nazwać jego kreski, jak po prostu seksowną. Cieszy więc fakt, że współtwórca Niezwyciężonego bierze czynny udział w pracach nad animowaną adaptacją dla Amazona, która mam nadzieję zwróci większą uwagę na tą wybitną komiksową serię.

Invincible, tom 8

Nasza ocena: - 85%

85%

Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunki: Ryan Ottley, Cory Walker. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Paweł Deptuch

Avatar
Redaktor, publicysta, autor kilku opowiadań i scenariuszy komiksowych. W latach 2004-2010 redaktor naczelny portalu Carpe Noctem. Od 2006 r. współpracuje z miesięcznikiem Nowa Fantastyka, a w latach 2018/2019 z polską edycją magazynu Playboy, gdzie pisał o nowych technologiach. Publikował też w zinach (Ziniol, Biceps) i prasie specjalistycznej (Czachopismo, Smash!). Od 2008 r. elektor Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, a od 2019 r. juror Nagrody Nowej Fantastyki w kategorii Komiks Roku. Tata dwóch przepełnionych energią chłopaków.

Zobacz także

Perramus. W płaszczu zapomnienia – frykcje argentyńskie [recenzja]

Twórczość Alberta Brecci mieliśmy już okazję poznać w bardzo dobrze ocenianych komiksach “Mort Cinder” i …

Leave a Reply