Gorący temat

Jack z Baśni, tom 1 – baśniowe krotochwile [recenzja]

“Jack z Baśni” to bardzo miła niespodzianka dla fanów komiksowych opowieści z DC Vertigo. Wreszcie dostajemy spin-off wydanych przez Egmont “Baśni”, który skupiając się na postaci tytułowego bohatera znacznie poszerza świat wymyślony przez scenarzystę, Billa Willinghama.

“Baśnie” na naszym rynku pojawiły się dość wcześnie, bo już w 2007 roku, czyli są jedną z pierwszych serii Vertigo zaprezentowanych polskim czytelnikom. Seria okazała się być bardzo rozległą opowieścią, z czasem tracącą fabularny impet, ale nadal cieszącą przygodami Baśniowców zarówno w ludzkim świecie, jak i w światach zrodzonych z literackiej wyobraźni. Baśniowcy bowiem to dobrze nam znani uciekinierzy z baśniowych krain, którzy zadomowili się w naszym świecie i co i rusz wplątują się w niesamowite przygody. Najważniejsze postacie tej serii to Śnieżka i Bigby (Zły Wilk), choć pamiętajmy, że zaczynaliśmy przygodę z Baśniami od pojawienia się tytułowej postaci z niniejszego tomu, czyli Jacka albo idąc baśniowym tropem – Jasia. Tego od magicznej łodygi fasoli i olbrzymów. 

Jack w pewnym momencie opuścił główną serię – jak i dlaczego tak się stało przeczytamy w jej szóstym tomie, choć potem jeszcze pojawił się choćby w tomie jedenastym pod tytułem “Wielki Baśniowy Crossover”, w którym Willingham połączył wydarzenia z “Baśni” i “Jacka z Baśni”. Czytając grubaśny tom zbiorczy o Jasiu widzimy, jak wiele fabularnych niedopowiedzeń z tegoż crossoveru wybrzmiewa w pełni dopiero teraz, przypominając nam momenty dezorientacji podczas lektury sprzed lat. Dobrze zatem się stało, że możemy prześledzić osobną historię Jacka od początku, tym bardziej że to naprawdę specyficzny bohater.

Cykl o Jacku zaczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym żegnaliśmy bohatera w “Baśniach” – łapiącego stopa, z walizką pieniędzy w ręku, a i tak niepocieszonego, bo jeszcze chwilę temu był królem Hollywood. Ta filmowa idylla jednak się skończyła i Jack rusza przed siebie, ku nowej przygodzie. Tak samo nierozważny, tak samo zadufany w sobie i tak samo wpadający w coraz dziwniejsze tarapaty. Przed nami długa, pełna intertekstualnych i metaliterackich smaczków i odniesień historia, z bohaterem którego nie sposób nie lubić, mimo że jest strasznie drażniącym, choć w jakiś sposób również poczciwym w swej głupocie (którą myli ze sprytem) typem. 

Jack zatem trafi najpierw do “Złotych Gałęzi”, dziwnego osiedla na odludziu, w którym spotka innych Baśniowców, ale ważniejsi są tu zarządcy tego miejsca. Tak naprawdę znamy ich z wspomnianego wyżej crossovera, a tutaj mamy okazję sprawdzić jak wyglądało pierwsze zetknięcie Jacka z tą tajemniczą organizacją. To jednak tylko część jego przygód, będziemy mieli jeszcze okazję wrócić do przeszłości bohatera z czasów przed ucieczką ze świata baśni i poznać jego inne wcielenia, np. Jacka Frosta. Im dalej, tym bardziej seria się rozkręca, bo początki nie są wcale łatwe, ale z czasem twórcy wpadają we właściwy rytm i już przygoda Jacka w Las Vegas wypada jakościowo dobrze, na poziomie tych dobrych tomów “Baśni”. A dalej… to już lepiej sami sprawdźcie.

Powrót do świata znanego z “Baśni” wypada zatem nieźle, choć bez rewelacji. Widać,że scenarzysta stara się, żeby te przygody nie były na jedno kopyto, ale specyfika bohatera sprawia, że powtórzenia są nie do uniknięcia – choćby dlatego, że Jack nie jest postacią progresywną. Jack to constant, dobrze znana z literatury figura Głupca, który niczego się nie uczy i cały czas powtarza te same błędy. Komiksowo bardzo blisko jest Jackowi do Johna Difoola z “Incala”, literacko konteksty sięgają daleko, choćby do Dyla Sowizdrzała i powieści łotrzykowskich. To dużo lżejsza historia niż w “Baśniach”, która widać, że cieszy twórców, rysunkowo jest to podane bez spiny, tak żebyśmy poczuli krotochwilny charakter tej opowieści podanej jak na razie bez morału. Choć czytelnicy są zapewne na tyle dorośli, by umieć z przygód Jacka wyciągnąć morał samemu. 

Jack z Baśni, tom 1

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Bill Willingham i inni. Rysunki: Tony Akins i inni. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Egmont 2023

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

RIP, t.5: Fanette. Nieswojo w nie swojej skórze [recenzja]

Fanette to jedyna kobieca bohaterka, która w serii “RIP” dostała miejsce w tytule komiksu. Czym …

Leave a Reply