Gorący temat

Mamidła – znaczący kobiecy głos w polskim horrorze [recenzja]

Kobiety w polskim horrorze, choć są obecne od dawna, to jednak zawsze były w mniejszości. I choć bez wahania wymienię co najmniej kilka kobiecych nazwisk, które zaliczam do czołówki polskiego horroru, to nadal fakt pozostaje faktem: damska literatura w tym gatunku to nadal nisza w niszy.

Na autorski zbiór od nich czekałem długo. Bo przecież Dagmara Adwentowska debiutowała już w 2013 roku, w antologii „Teorie spisków” (opowiadaniem „Rotewazzir”, które znalazło się w niniejszym zbiorze), a Agnieszka Biskup trzy lata później, kiedy zaczynała od współautorstwa scenariusza komiksowego (wraz z Piotrem Czarneckim) do „Incognito #7” i opowiadaniem „Szał” w halloweenowym wydaniu specjalnym „Szortalu na wynos” w jesieni 2016 (także w „Mamidłach”).

Ale z drugiej strony trzeba podkreślić, że „Mamidła” – dzięki temu zbiorowi tekstów z kilku co najmniej lat to nie tylko swego rodzaju podsumowanie dotychczasowego dorobku prozatorskiego autorek, ale też – a może nawet, przede wszystkim – antologia bardzo równa poziomem tekstów, bardzo przemyślana. I dojrzała.

Nie ma tu opowiadań złych, słabych, czy przeciętnych. Poza bodaj dwoma wyjątkami (o czym za chwilę), te opowiadania prezentują naprawdę wysoki poziom.

Zwykliśmy przyjmować chyba, że kobiety (przynajmniej w Polsce) nie piszą grozy (lub piszą jej niewiele), bo nie potrafią. Bo przecież niewiele pań (względem panów) ma w dorobku choćby jedną własną książkę (jest oczywiście kilka, która ma już pokaźny dorobek), choć coraz częściej z pojedynczymi tekstami pojawiają się w licznych, często niszowych antologiach. A Biskup i Adwentowska udowadniają, że brak parcia na publikację zbyt wcześnie własnego zbioru stanowiła decyzję nad wymiar słuszną i bardzo dojrzałą. Bo autorki przecież nie próżnowały. Pisały w miarę regularnie, z niemałą częstotliwością publikowały, szlifując warsztat, dopracowując własny, unikalny styl, szukając osobistej ścieżki literackiego rozwoju. Czego owocem jest właśnie niniejszy zbiór.

Proza Adwentowskiej i Biskup różni się kierunkiem gatunkowych eksploracji, bo choć obydwie sięgają po szeroko rozumiany horror, to jednak tak jak sama groza może mieć wiele obliczy, tak i twórczość obydwu pań różni się od siebie. Adwentowska chętniej sięga po elementy nadprzyrodzone, po niezwykłość, tajemnicę, nadnaturalność. Tak jest choćby w opowiadaniu „Rotenwazzir”, sięgającym nie tyle po Meyrinkowskie wątki – co może się z początku nasuwać – co bardziej po bliski Stefanowi Grabińskiemu motyw sobowtóra (co ciekawe, miejscowość tytułowa, , po polsku Czerwona Woda, istniała naprawdę, a historia osnuta jest wokół istniejących niegdyś wioski i kopalni gliny). „Spokrewnieni” w interesujący sposób podejmują motyw wampiryczny, a „I że cię nie opuszczę” świetnie osadza wątek ducha w realiach Polski klasy B – tej smutnej, obskurnej, naznaczonej piętnem domowej przemocy i szeroko rozumianej bezradności.

Nadprzyrodzone jest też podstawą, na której budowana jest fabuła „Rozbiórki”. Odmiennie, od fabularnego konceptu „Trzeciego”, gdzie czynnik ludzkiego szaleństwa wiedzie prym, choć całość opiera się właśnie na niepokoju związanym z nieznanym, z tajemnicą.

Biskup zwyczajowo unika nadprzyrodzonego, chętniej sięgając choćby po cielesność, poprzez jej różnorakie wypaczanie, deformację (body horror „Ciało obce”), czy ujmowanie motywu cielesności w quasi-kanibalistycznym kontekście („Święta”), ale też traktowanie ciała jako obiektu chorego pożądania (znakomite, przerażające „Łatki”). Bardzo często powracającym w prozie Biskup motywem jest rodzicielstwo lub macierzyństwo. Choć interpretuje ten motyw w różnoraki sposób, to jest on często punktem wyjścia dla kreowanych przez nią mrocznych opowieści. Przykładem chorobliwej rodzicielskiej miłości jest „ Judaszowiec”, a jej niewątpliwe zaprzeczenie stanowi klimatyczna, niepokojąca „Granica”. Po motyw macierzyństwa sięga też Biskup w debiutanckim „Szale”, czy dusznym „Śnie żyrafy”.

Jednym z niewątpliwie najlepszych opowiadań w zbiorze jest „Sex, Drugs & Industrial”. Osadzone w przemysłowych realiach Londynu lat 80-tych opowiadanie Biskup o fascynacji muzyką industrialną, ale też o szaleństwie i zbrodni jest jednym z najlepszych opowiadań polskiej grozy ogółem.

Tym, co łączy prozę obydwu autorek w „Mamidłach” jest niesamowita wnikliwość, i znaczny stopień czułości, z jaką opisują ludzkie lęki i niepokoje. To proza na wskroś emocjonalna, miejscami sprawia wrażenie bardzo osobistej, uzewnętrzniającej najgłębsze traumy, które w umiejętny sposób, za pomocą literackich konstrukcji, transferowane są na czytelnika. Opowiadania zebrane w „Mamidłach” przerażają, ale i zachwycają – na ile straszna literatura może zachwycać – a także zmuszają do refleksji, pozostając z czytelnikiem jeszcze długo po lekturze. Brak tu częstej i nierzadko przesadzonej makabry, jaka jest udziałem wielu opowiadań z gatunku horroru. Jest za to trafna obserwacja społecznych realiów i kreacja pełnokrwistych bohaterów.

Jedynie otwierające zbiór opowiadanie „Bezgłowy Mike” oraz wieńczące go „Tajemnice kosmosu” (obydwa pisane wspólnie przez Biskup i Adwentowską), wypadają nieco słabiej – głównie przez mocno ironiczną osnowę, która, mam wrażenie, nie pasuje do grozy sensu stricte. Prze to wspomniane opowiadania wypadają mocno kuriozalnie, by nie powiedzieć, kiczowato. Jednak to tylko drobna skaza na diamencie, jakim jest ten zbiór. Niewiele równie dobrych autorskich antologii będziecie mieli okazję w tym (i nie tylko) roku przeczytać.

„Mamidła” pokazują, że autorki tego duetu są twórczyniami dojrzałymi, które nie marnowały czasu od literackiego debiutu do publikacji pierwszego książkowego zbioru. To pozycja dla tych, którzy nie tylko lubią się bać, ale którzy szukają prozy ponadprzeciętnej, wyjątkowo sprawnej zarówno fabularnie, jak i warsztatowo. A przede wszystkim szczerze obnażającej wewnętrzne lęki twórczyń. Ich traumy i niepokoje, które odarte z wierzchniej otoczki popkulturowego sztafażu, mogą być tożsame z obawami wielu odbiorców.

Mamidła

Nasza ocena: - 90%

90%

Agnieszka Biskup i Dagmara Adwentowska. Wydawnictwo Phantom Books 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Dom stu szeptów – jedna z najlepszych powieści Mastertona? [recenzja]

„Dom stu szeptów” – najnowsza powieść uznanego twórcy horrorów Grahama Mastertona to powrót do klasycznej …

Leave a Reply