Gorący temat

Mroczne opowieści – mierny scenarzysta geniuszem rysunku [recenzja]

Alfonso Font to artysta niezwykły. Choć zdecydowanie lepiej rysuje, niż pisze. Jego scenariusze to zwykle straszne ramotki, oparte do bólu na utartych schematach i kliszach, które niczym oryginalnym się nie wyróżniają. Ale rysunki to z pewnością czołówka europejskiego (światowego?) komiksu, które absolutnie wypada znać.

Alfonso Font jest wśród komiksowych artystów iście renesansowym człowiekiem, który oprócz tego, że zajmuje się stroną graficzną swoich komiksów, to także chętnie sięga po pióro, pisząc do nich scenariusze (jak przy tym wypada, to inna kwestia). W dodatku nie ma chyba gatunku, w którym Hiszpan nie spróbowały w wieloletniej karierze swoich sił. Znajdziemy w jego dorobku i kryminał i horror i komiks wojenny i science fiction, a nawet komiks erotyczny! Mnogość konwencji, mnogość stylów i tematów, ale wszystkie te utwory łączy jedno – niesamowitej jakości grafiki.

Bowiem Font jest – i zawsze będzie – na pierwszym miejscu rysownikiem. W dodatku rysownikiem naprawdę wielkiego formatu. Wystarczy przyjrzeć się dowolnemu z kadrów, by dostrzec, z jaką precyzją odmalowane są postaci, jak perfekcyjnie oddaje artysta ludzką anatomię. Zresztą, nie tylko to świadczy o kunszcie rysowniczym Fonta, bo całość jego pracy, od ułożenia kadrów, po perspektywę w nich ujętą, aż do podkreślania pierwszoplanowych postaci z nieco niedbałym, schematycznym szkicowaniem tła wskazują, jak przemyślana jest każda plansza, z jakim pietyzmem przygotowywany jest każdy komiks.

I to właśnie siła niniejszego albumu – „Mrocznych opowieści” – wydanego u nas przez Wydawnictwo Elemental. Album zawiera krótkie, epizodyczne historyjki Fonta do jego własnych scenariuszy, zwykle ocierających się o konwencję grozy czy thrillera (jak sugeruje sam tytuł), ale też czarnego humoru czy groteski, kryjącej się za opowiastkami przesyconymi niejednokrotnie pokaźną dawką makabry. To zresztą ciekawy dobór tematyczny sprawia, że mało oryginalne i mocno sztampowe scenariusze zyskują swój silny wydźwięk, z pewnością potęgowany przez znakomite rysunki. Font sięga tutaj po różnoraką tematykę, po zróżnicowaną scenerię i okres czasowy, by przede wszystkim uwypuklić starą prawdę, iż najwięcej zła kryje się w człowieku. I choć wiele z opowiastek, balansujących na krawędzi ponurej ironii tchnie sztampowością przekazu, to jednak ich wtórność nadal nie zmywa słuszności zawartych w nich sugestii. Być może są przedłożone czytelnikowi zbyt bezpośrednio – by nie rzec, łopatologicznie – ale nadal, w swoim trzonie robią często piorunujące wrażenie. Szokują swoją bezpośredniością, owszem. Choć uważny czytelnik dostrzeże brak jakiejkolwiek dwuznaczności, brak odcieni szarości w tym literacko czarno – białym świecie. I jeśli niektóre historyjki takiej bolesnej jednoznaczności wymagają – lub możemy ją uznać za zasadną, to inne z kolei nużą swoją bezpretensjonalną powtarzalnością ogólnie znanych prawd, które zaczynają – powtórzone po raz kolejny – tchnąć frazesem.

Nie jest więc Font mistrzem słowa, to pewne. Ale stanowczo wystarczy, że jest mistrzem kreski. Bo za rysunki nie sposób tego komiksu nie pokochać, nie sposób się nim nie zachwycić.

Jednak jest jeszcze jeden, ważny element, dodający znaczenia niniejszemu wydawnictwu. Mowa o podziale albumu na dwie części, w której o pierwszej już pisałem – to zestaw krótkich form komiksowych, oscylujących wokół wspólnej tematycznie, mrocznej groteski. W części drugiej znalazły się równie interesujące w zakresie poznawczym, liczne teksty krytyczne dotyczące twórczości Fonta, pisane przez znaczących przedstawicieli komiksowej branży, którzy z artystą przez wiele lat współpracowali. I to daje nam nie tylko ciekawy materiał krytyczny nt tego wspaniałego – a wciąż mało znanego w Polsce – rysownika, ale też pewien ogląd historyczny, obejmujący również szeroki zakres twórczy Fonta. Niniejsza część, oprócz publicystyki zawiera również przekrojową prezentację innych komiksów artysty, od przykładowych plansz science fiction („Więzień z gwiazd”), poprzez sensację i przygodę („Taxi”, „Jon Rohner”) aż po erotyczne („Carmen Bond”, „Demonica”).

I ta część podoba mi się w stopniu równym, jeśli nie większym, niż pierwsza, komiksowa, bowiem zawiera bogaty materiał poznawczy, co dla każdego zafascynowanego nie tylko komiksem jako produktem, finalnym dziełem, ale też historią rysunkowych opowieści i kluczowymi jego twórcami stanowi dodatek niezwykle wartościowy. Zwłaszcza w przypadku i komiksów i twórców, o których dotąd w Polsce pisano niewiele.

Reasumując, „Mroczne opowieści” nie do końca bronią się w scenariuszach, za to nadrabiając z okładem w warstwie graficznej. Dodatkowy materiał publicystyczny z pewnością też działa na korzyść argumentacji, czemu warto się z niniejszą pozycją zapoznać. Jeśli kochacie europejską szkołę komiksu, to Alfonso Fonta zwyczajnie nie możecie nie poznać.

Mroczne opowieści

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz i rysunki: Alfonso Font. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawnictwo Elemental 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Wilk morski – wspaniała adaptacja powieściowej klasyki [recenzja]

„Wilk morski” Reefa Reb’sa to swobodna adaptacja powieści Jacka Londona, łącząca wszystko, co charakterystyczne dla …

Leave a Reply