Odyseja Hakima, tom 1: Z Syrii do Turcji – rzetelny portret uchodźcy [recenzja]

“Odyseja Hakima”  jest koronnym dowodem na to, że NSC nieustannie rozszerza wydawnicze horyzonty proponując czytelnikom coraz bardziej zróżnicowaną ofertę, nie skupiając się jedynie na rozrywkowej warstwie proponowanych tytułów.

Tym razem padło bowiem na komiks z dziedziny literatury faktu, który jest znaczącym głosem w toczonej od kilku już lat dyskusji nad problemem uchodźców z Bliskiego Wschodu. Odkąd przez te rejony przetoczyła się bliskowschodnia Wiosna Ludów, która w każdym z dotkniętych nią krajów miała większy lub mniejszy wpływ na ich dzisiejszy kształt, jednym z jej efektów jest fala uchodźstwa, która zaczęła zalewać Europę. Większość tych uchodźców to Syryjczycy, uciekający z kraju dotkniętego straszliwymi konsekwencjami wojny domowej między reżimem Baszara al-Asada i rewolucjonistami. O jednym z takich uchodźców opowiada właśnie „Odyseja Hakima”.

To opowieść w formie, którą doskonale znamy z pokrewnych także tematycznie tytułów w rodzaju „Persepolis”, „Araba przyszłości”, czy reportażowych komiksów Guya Delisle’a. Na pierwszy rzut oka, za sprawą cartoonowej w formie grafiki każda z nich wydaje się być prostą, nieskomplikowaną, a nawet zabawną historią, ale im głębiej zanurzamy się w ich treść, tym częściej uśmiech zamiera nam na twarzy. I aż nie można uwierzyć, że bohaterowie tak doświadczeni przez życie jak Hakim, wciąż nie tracą pogody ducha w obliczu spadających na nich nieszczęść.

„Odyseję Hakima” wyróżnia także pomysłowy koncept na przedstawienie całości procesu twórczego, którego finalnym efektem był komiks Fabiena Toulme. Twórca w pomysłowy sposób przedstawia nam najpierw inspirację, na bazie której pojawił się pomysł na opowieść, która przedstawiałaby losy pojedynczego uchodźcy. Daje nam też wgląd w swoje bezpośrednie interakcje z Hakimem, z którym musiał przeprowadzić szereg wywiadów i dopiero po ich żmudnej transkrypcji zaczął powstawać komiks. Dzięki temu wiemy, jak rzetelnie twórca podszedł do procesu kreacji i generalnie to właśnie rzetelność i dokładność w przedstawieniu opowieści uchodźcy jest właśnie tym, co wyróżnia “Odyseję Hakima”. Nic, co istotne, nie zostało w niej pominięte, na czele ze zgrabnym wprowadzeniem w polityczno-historyczną sytuację Syrii.

Dalej dostajemy po prostu historię życia i historię marzeń, po części zrealizowanych przez bohatera. Za sprawą historycznych okoliczności Hakim jest sukcesywnie i bezlitośnie obdzierany z tychże zrealizowanych marzeń, aż w końcu nadchodzi moment, kiedy ma przed sobą wizję życia bez perspektyw. Lektura budzi w nas jednocześnie smutek i współczucie mieszane z podziwem dla  Hakima i jego bliskich, którzy w tych niesprzyjających okolicznościach starają się żyć wciąż jak cywilizowani ludzie.

Są jednak pewne granice. Granice wytrzymałości i granice do przekroczenia. Hakim nie widzi dla siebie już miejsca w ojczyźnie i wyjeżdża, rozpoczynając długą i pełną wyrzeczeń tułaczkę, stając się w ten sposób obywatelem świata drugiej, czy raczej trzeciej kategorii. Tak jest po prostu postrzegany przez mieszkańców innych krajów, jako człowiek gorszego sortu. A komiks usiłuje dowieść tego, że nie jest to właściwa, ani uczciwa kategoryzacja, której z taką łatwością wielu z nas machinalnie dokonuje lub ulega. Oczywiście można protestować, że tu mamy do czynienia  z indywidualna historią i nie można na jej podstawie generalizować  opinii i wygładzać wizerunku uchodźczej fali. Tak, można wszystko. Tylko nic z tego nie cofnie wszystkich przeżyć Hakima od chwili wybuchu konfliktu z Syrii. Przeżyć, których jeszcze nie znamy w całości, bo to dopiero pierwszy tom przedstawiający początek jego odysei. I aż strach czekać na kolejny.

Odyseja Hakima, tom 1: Z Syrii do Turcji. Scenariusz i rysunki: Fabien Toulme.

Ocena: 8/10

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Hellblazer, tom 5 – za wszystkich, którzy odeszli [recenzja]

Trzeci tom “Hellblazera” ze scenariuszem Gartha Ennisa godnie zamyka dokonania Irlandczyka na polu kultowej serii, …

Leave a Reply