Gorący temat

Odyseja kosmiczna – jak literatura SF staje się rzeczywistością

Literatura science fiction zawsze miała znaczący wpływ na rozwój dziedzin naukowych, które podejmowała na swoich łamach. Oczywiście nie każdy pomysł z literatury został przekuty na realne osiągnięcia i wynalazki, jednak często to właśnie pisarska wyobraźnia stawała się podwaliną naukowych starań i projektów. A część z nich w późniejszym okresie, dzięki pracy naukowców stawała się – w mniej lub bardziej zmodyfikowanej formie – faktem.

Przykładami autorów SF, których twórczość miała jak najbardziej realny wpływ na rozwój nauki mogą być takie nazwiska, jak Carl Sagan, Isaac Asimov, czy właśnie Arthur C. Clarke, pisarz, futurysta, propagator kosmonautyki, który w swoich powieściach zawarł mnogość pomysłów i koncepcji, jakie później wykorzystane zostały w zakresie rozwoju badań kosmicznych. Do najsłynniejszych dzieł Clarke’a należy niewątpliwie cykl „Odyseja kosmiczna”, której kolejne części wznawia właśnie Dom Wydawniczy Rebis, w swojej serii klasyków science fiction – „Wehikuł czasu”.

„Odyseja kosmiczna” niewątpliwie należy do najważniejszych serii fantastyki naukowej jakie kiedykolwiek napisano. I choć być może dziś, współcześnie, zdaje się nie robić aż tak wizjonerskiego wrażenia, to należy pamiętać, iż pierwsza część została opublikowana po raz pierwszy w 1968 roku. Ledwie siedem lat po pierwszym locie człowieka w kosmos! Robi wrażenie?

Arthur C. Clarke – „ojciec” techniki satelitarnej

Urodzony w 1917 roku w południowo-zachodniej Anglii Clarke już od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie fantastyką naukową. Zainteresowań nie porzucił ani w okresie edukacji szkolnej, ani podczas służby wojskowej. Jako siedemnastolatek, w roku 1933, został przyjęty do założonego rok wcześniej Brytyjskiego Towarzystwa Międzyplanetarnego (British Interplanetary Society). W okresie II wojny światowej służył w jednostce radarowej Royal Air Force w stopniu oficerskim, a nabyte w tym okresie doświadczenie dało podwaliny jego studium nt. orbity geostacjonarnej, które – opublikowane w 1945 roku – wywołało gorącą dyskusję w kręgach naukowych. Wizja łączności satelitarnej sformułowana przez Clarke’a wydała się ówczesnym naukowcom niedorzeczna, a sam jej autor uznany za fantastę. Ale już dwanaście lat później pierwszy sztuczny satelita Ziemi, sowiecki Sputnik 1, rozpoczął nadawanie sygnałów radiowych z orbity! Dziś łączność satelitarna jest oczywistością, a na okołoziemskiej orbicie krąży kilka tysięcy satelitów komunikacyjnych.

Fantastykę zaczął Clarke publikować z początkiem lat 50-tych. W pierwszej kolejności ukazały się jego „Piaski Marsa” i „Wyspy na niebie”, a w 1953 roku pierwszy bestseller „Koniec dzieciństwa”, podejmujący temat kontaktu z obcą cywilizacją. U schyłku lat 50-tych w kilku magazynach ukazały się także opowiadania Clarke’a, w tym „The Sentinel”, napisany w 1948 roku, na którego kanwie powstał głośny film „Odyseja kosmiczna 2001” Stanleya Kubricka. Opowiadanie zostało rozbudowane do wymiaru pełnoprawnej powieści już w trakcie realizacji filmu, do którego Clarke współtworzył scenariusz.

W okresie późniejszym Clarke rozwinął pomysły zapoczątkowane w „Odysei kosmicznej 2001”, pisząc kolejne części serii, a tym samym stając się twórcą jednego z najważniejszych cykli science fiction w historii.

Autor wielokrotnie zostawał laureatem najważniejszych nagród literatury fantastycznej: Hugo i Nebula. Otrzymał również Damon Knight Memorial Grand Master Award, przyznawanej przez Stowarzyszenie Amerykańskich Pisarzy Science Fiction i Fantasy za całokształt twórczości. Sam także stał się inicjatorem i patronem nagrody swojego imienia (Arthur C. Clarke Award), przyznawanej najlepszej powieści fantastycznonaukowej publikowanej po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii. W 1969, wspólnie ze Stanleyem Kubrickiem, został nominowany do Oscara za scenariusz do filmu „2001 Odyseja kosmiczna”, był też dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla: w 1994 do Nagrody Pokojowej, zaś w 1999 do Nagrody Literackiej.

Autor zmarł 19 marca 2008 roku w Kolombo na Sri Lance, który to kraj wybrał na swoją druga ojczyznę.

Odyseja kosmiczna – kosmiczna geneza, czy może kres ludzkiej cywilizacji?

Akcja całej historii rozpoczyna się w czasach prehistorycznych, by wkrótce przeskoczyć do 1999 roku. Obydwa punkty czasowe łączy tajemniczy monolit. To za jego sprawą małpolud po raz pierwszy użyje kości jako narzędzia, rozpoczynając trudną i powolną ścieżkę ewolucyjną. We współczesności ten sam monolit zostaje odkryty w kraterze Tycho na Księżycu. W dodatku wysyła zagadkowe sygnały w kierunku Japeta, księżyca Saturna. I to z ich powodu półtora roku później (w tytułowym 2001 roku) wyrusza z Ziemi ekspedycja mająca na celu zbadanie tajemniczego obiektu. Statkiem „Discovery One” przewodzi sztuczna inteligencja, komputer HAL9000, któremu zakazano ujawniać astronautom prawdziwy cel misji. W pewnym momencie HAL uznaje ludzi za przeszkodę w realizacji zadania, które zostało mu zlecone.

W filmie wprowadzono do fabuły istotną zmianę. Drugi monolit znajduje się w układzie Jowisza, nie zaś Saturna. Kolejne powieści Clarke’a uwzględniają tę zmianę.

Akcja „Odysei kosmicznej 2010” toczy się – co oczywiste – dziewięć lat po wydarzeniach z części pierwszej. W celu odzyskania danych zebranych przez „Discovery One” w kierunku (już) Jowisza wyrusza, na statku „Leonow”, radziecko-amerykańska (dowodzona przez Rosjan) misja badawcza. Jakie odkrycia staną się ich udziałem? I kto z załogi „Leonowa” przetrwa?

Sprawdź, gdzie kupić:

Arthur C. Clarke – pisarz, ale też wytrwały wizjoner

Nie sposób przecenić wkładu twórczości autora Odysei kosmicznej” w rozwój współczesnej nauki, z naciskiem na eksplorację kosmosu. Wiele z jego koncepcji (lub przez niego spopularyzowanych w ramach literatury SF) stawało się punktem wyjścia do rozwoju naukowych teorii, czy progresu badawczego w określonych dziedzinach.

Nieprzypadkowo określany jest „ojcem” techniki satelitarnej. To jego pomysły – ściśle opierające się na ówczesnej wiedzy naukowej – dały punkt wyjścia do dalszych prac i zaowocowały wcieleniem ich w życie. Gdyby nie jego śmiałe koncepcje i próby przewidywania ścieżek, jakimi ma szansę podążyć nauka, być może prace w tych dziedzinach nie tyle zatrzymałyby się w miejscu, co z pewnością o nieokreślony czas się opóźniły. Jako pisarz, mógł pozwolić sobie na kreślenie śmiałych konceptów, wymykających się często ówczesnemu postrzeganiu. Ale jako naukowiec zawsze opierał swoje dywagacje na racjonalnych, naukowo-technologicznych przesłankach.

Clarke różnił się od sobie współczesnych twórców przede wszystkim zaangażowaniem w opracowywane koncepcje w ramach ich technicznych i technologicznych możliwości realizacyjnych. Poświęcał bardzo wiele uwagi temu, czy i jak dany pomysł miałby szansę zadziałać w praktyce. Z czysto naukowego punktu widzenia. Dla porównania, w ramach niezwykle popularnego serialu „Star Trek” twórcy wymyślili teleporter. Uczynili to jednak wyłącznie z konieczności cięcia kosztów. Takie rozwiązanie fabularne ograniczało konieczność przygotowywania drogich efektów specjalnych związanych z przemieszczaniem się bohaterów. Teleporter załatwiał sprawę o wiele taniej. Clarke nigdy nie uciekał się do takich założeń. On szukał nie uproszczeń, ale realnych możliwości. Być może dlatego jego twórczość nadal robi tak piorunujące wrażenie?

Odyseja kosmiczna – rzeczywistość dogania literaturę

Należałoby pamiętać oczywiście, że nie wszystkie zawarte w twórczości Clarke’a teorie czy rozwiązania to jego autorskie, oryginalne pomysły. Owszem, czasem są to koncepcje znane wcześniej, ale dopracowane lub spopularyzowane właśnie za sprawą jego książek. Poniżej kilka ciekawych przykładów, jak pomysły autora „Odysei kosmicznej” zostały realnie wykorzystane później przez naukę.

Manewr wspomagania grawitacyjnego (asysty grawitacyjnej) z kart powieści do misji kosmicznych 

Znany jako asysta grawitacyjna, został opracowany w 1959 roku w moskiewskim Instytucie Matematyki im. Stiekłowa. To także zabieg wykorzystany w powieści przez statek „Discovery”, który wykorzystuje grawitację Jowisza, by dotrzeć do Saturna. Przede wszystkim kwestię problemową stanowi tu odległość pomiędzy planetami. Kiedy Jowisz jest od nas oddalony „zaledwie” pięćset milionów kilometrów, Saturn może być prawie miliard kilometrów dalej (w zależności od pozycji). Wykorzystanie grawitacji tego pierwszego jako „wspomagacza” znacząco ograniczało ilość paliwa konieczną do pokonania dystansu między nimi.

Tutaj ważna jest dygresja nt. zmiany dokonanej na potrzeby filmu. Jak wspomniałem wcześniej, w ekranizacji celem jest nie Saturn, ale Jowisz. Spowodowane to było faktem, iż NASA w owym okresie dysponowała dokładniejszymi zdjęciami tylko Jowisza. Kubrick zdecydował się na zmianę, by po jakimś czasie, kiedy naukowcy zdobędą lepsze fotografie Saturna, film nie sprawiał wrażenia przestarzałego i niedokładnego. Clarke zmianę ową zaakceptował i dlatego kolejne części powieściowego cyklu już ją uwzględniają.

Wracając do samego manewru, to w późniejszym okresie został on wykorzystany przez NASA w wielu sondach, w tym – po raz pierwszy w praktyce – w  sondzie Mariner 10 (1974), a później przy sondzie Voyager (1977). ESA skorzystała z asysty grawitacyjnej w 1990 roku przy wystrzeleniu sondy Ulysses. W kilku przypadkach sondy podążały w kierunku Słońca, używając Wenus, jako „hamulca”, ale już w przypadku Voyagerów to właśnie Jowisz był „wsparciem przyspieszenia”, dokładnie jak w powieściach Clarke’a.

Stacje kosmiczne budowane bezpośrednio na orbicie wkrótce staną się rzeczywistością? 

Również w ramach cyklu „Odyseja kosmiczna” autor dywaguje nt. możliwości budowania olbrzymich statków kosmicznych na orbicie (jak to się dzieje w powieści). Owszem, to nie jest pierwotnie jego pomysł – temat ten podejmowało wcześniej wielu pisarzy SF, jednak Clarke był jego gorącym zwolennikiem i popularyzatorem tej koncepcji. I chociaż jeszcze nie do końca jesteśmy zdolni wcielić go w pełni w życie, to zbliżamy się coraz bardziej do szans na realizację takiej śmiałej wizji.

Rozwój technologii drukowania 3d sprawia, że ludzie coraz śmielej patrzą na możliwości konstruowania obiektów bezpośrednio w przestrzeni kosmicznej. Firma Made In Space wykonała największy dotąd element drukowany w 3d, przymierzając się do umożliwienia pełnowymiarowej produkcji elementów w tej technologii w kosmosie. Coraz bliżej opracowania jest koncepcja elastycznych (nadmuchiwanych) modułów, z których byłaby możliwość konstruowania dużych obiektów bezpośrednio w przestrzeni. Firma Bigelow Aerospace skupia się na opracowaniu w tym zakresie koncepcji komercyjnej – hotelu sytuowanego bezpośrednio w kosmosie.

HAL9000 – wizja powoli się spełnia?

W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o sztucznej inteligencji, bowiem nastąpił znaczący progres w zakresie wykorzystania algorytmów maszynowych w obszarze uczenia się wykonywania dowolnych czynności. Od prowadzenia samochodów, pracy na liniach produkcyjnych po – wzbudzające coraz więcej zarówno fascynacji, jak i kontrowersji tworzenie sztuki, od literatury i filmu, po malarstwo. I dlatego też coraz mniej niesamowita i nieprawdopodobna zaczyna wydawać się Clarke’owska wizja samodzielnie myślącego superkomputera, jaką przedstawił on w „Odysei kosmicznej 2001”.

I znów, nie była to pierwotnie koncepcja samego Clarke’a. Oprócz wielu pisarzy fantastyki, także m.in. profesor MIT i współpracownik Bell Labs Claude Shannon był jednym z wielu naukowców zakładających, że za jakiś czas maszyny zdolne będą pokonać ludzkiego arcymistrza w szachach i pisać poezję. Co do szachów – to już się stało. Kiedy czas na poezję?

Lądowanie na komecie to science fiction? Już nie!

W kolejnej z odsłon powieściowego cyklu: „Odysei kosmicznej 2061” , opublikowanej w 1987 roku statek kosmiczny „Galaxy” ląduje na powierzchni komety Halleya (i tytułowa data nie jest tu bez znaczenia). W momencie publikacji powieści było to czyste science fiction. Jednak już w 2004 roku Europejska Agencja Kosmiczna wystrzeliła Rosettę, sondę kosmiczną, która miała zbadać kometę. Dwanaście lat później, w 2016 roku, sonda nie tylko zbadała kometę 7P/Churyumov-Gerasimenko, ale udało jej się na niej wylądować! I znów pomysły Clarke’a zawarte w cyklu „Odyseja kosmiczna” okazały się finalnie nie tylko możliwe, ale stały się faktem.

Sprawdź, gdzie kupić:

Arthur C. Clarke powiedział kiedyś, że „próby przewidywania przyszłości to zniechęcające, niebezpieczne zajęcie”. Okazuje się jednak, że nie tylko od niego nie stronił, ale też wielokrotnie udało mu się trafnie określić kierunki rozwoju nauki oraz przewidzieć określone technologiczne sukcesy. Na ile sam je zainspirował swoim śmiałym, wizjonerskim spoglądaniem w przyszłość?

„Odyseja kosmiczna” w takim, jak powyższe ujęciu okazuje się nie tylko fascynującą lekturą science fiction, ale czymś więcej. Przykładem, jak podparte naukową wiedzą i doświadczeniem, ale też otwartym umysłem marzenia mają szansę stać się rzeczywistością. Powyżej znalazło się tylko kilka „ziszczonych” pomysłów Clarke’a, ale jego twórczość zawiera o wiele więcej inspirujących założeń i pomysłów.. Takich, które ludzkość już osiągnęła, ale też takich, które wciąż czekają na swoich odkrywców i wynalazców. A to sprawia, że zarówno „Odyseja kosmiczna”, jak i pozostałe powieści Clarke’a (z których np. „Koniec dzieciństwa” także znalazł się już w rebisowskiej serii „Wehikuł czasu”) wciąż pozostają literaturą aktualną i potwierdzającą niezwykły talent autora do kreowania wizji „możliwych przyszłości”.

A to najważniejsza rola literatury science fiction, prawda?

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Sprzedawcy marzeń – fantastyczne wizje Grzegorza Chudego w literackich interpretacjach [recenzja]

Z twórczością Grzegorza Chudego trochę się mijaliśmy. Mignęły mi od czasu do czasu, sporadycznie jego …

Leave a Reply