Porcelana, tom 1: Dziewczynka – magia quasi-wiktoriańskiej opowieści [recenzja]

„Porcelana” zachwyca. Połączenie wiktoriańskiej scenografii Snow City z może i prostą, ale nadal urzekająca konstrukcją opowieści okazuje się by strzałem w dziesiątkę.

Konstrukcja fabuły jest nieskomplikowana, może i ciut przewidywalna, co jednak – paradoksalnie – nie odbiera jej uroku. Biedna Gamine żyje na ulicy, z bandą jej podobnych złodziejaszków, którzy z pewnością nie są wzorcowym modelem rodziny. Jednak dziewczynka nie ma innej… Do czasu. Kiedy – nie do końca przypadkiem – trafia za mur posiadłości pewnego bardzo zamożnego wynalazcy – alchemika ( w komiksie – alchymik), tworzącego ceramiczne automaty, jej los drastycznie się odmienia. Jako że twórca żyje w izolacji, stroniąc od zwyczajowych relacji społecznych, dziewczynka swoją bezczelnością, ale i żywotnością oraz pewnością siebie zaskakująco szybko zaskarbia sobie jego sympatię… i zostaje w posiadłości, jako przyszywana córka. Gamine ma stanowić swoistego rodzaju plaster na samotność, na tęsknotę, na rozpacz po stracie, jaką kryje w sobie Wuj.

Zakaz jest jeden – nigdy nie otwierać pewnych drzwi w warsztacie…

Trochę mi to ta historia przypomina świetną serię „Blackwater” Nika Pierumowa – choć jej bohaterka nie wychowywała się z ulicznikami, a jedynie trzymała z nimi, czyniąc z nich towarzyszy eskapad miejskich. Ale charakter postaci jest nieco podobny, sztafaż powieściowy jest trochę zbliżony. Mamy w „Porcelanie” mieszankę magii i nauki, a ściślej – naukę podszytą starannie magicznymi zabiegami alchemii (alchymii). Mamy mroczne sekrety wspaniałej posiadłości i drobne skazy, które rzutują na nowym, sielskim życiu Gamine w posiadłości. Sekrety jej gospodarza, które prawie doprowadzą do upadku wszystkiego, co stworzył, ale i samotność dziecka, które tęskni do towarzystwa rówieśników. To historia dla miłośników przyjemnych, nieco poetyckich opowieści, w stylu „Świateł września” Carlosa Ruiza Zafona. Pomimo pewnej tendencyjności samej historii, czyta się całość przyjemnie. Opowiastka jest prosta, nieco nostalgiczna. Trochę dzieje się za szybko, jest swoistym preludium do dalszej fabuły – jak okaże się w zakończeniu. To w dużej mierze konstruowanie świata, kreowanie Snow City, podwaliny pod dalszą część opowieści, którą dopiero poznamy w kolejnych tomach. Co nie zmienia faktu, że pierwszy tom „Porcelany” to wprowadzenie zgrabne, kuszące, obiecujące nie tylko ciekawą kreacje świata przedstawionego, będącego starannie przetworzonym odbiciem naszego, wiktoriańskiego.

Graficznie jest dobrze. Może nawet bardzo dobrze. Nie olśniewająco, nie jakoś przesadnie nowatorsko. Ale naprawdę dobrze, w swojej ujmującej poprawności. Nie ma tu graficznej ekspresji, nie ma szaleństw, ale jest staranna rzemieślnicza robota Chrisa Wildgoose’a, który umiejętnie podołał przedstawieniu scenariusza Benjamina Reada. Ten duet rzeczywiście poradził sobie nad wyraz sprawnie, dzięki czemu „Porcelana” #1 – „Dziewczynka” naprawdę może się podobać. Nie należy zapominać, że to komiks skierowany do młodzieży, więc nie jest to grupa odbiorców już tak mocno zaznajomiona z popkulturowym dorobkiem i dla niej sama historia może okazać się nie tak oczywista, jak dla bardziej wyrobionego, doświadczonego czytelnika.

Osobiście bawiłem się świetnie, odnajdując echa wspomnianej serii Pierumowa, twórczości Zafona z „Trylogii Mgły”, czy choćby świetnego cyklu młodzieżowego Samanthy Shannon – „Czas żniw”. To z jednej strony opowieść mało nowatorska, zbierająca wiele motywów i wątków dobrze znanych popkulturze, z drugiej zaś historia – która mimo swojej tendencyjności potrafi urzec, zabawić, chociaż na chwilę wciągnąć do niezwykłego świata Snow City. A co najważniejsze – to zapowiedź czegoś, co może się rozwinąć w naprawdę epicką opowieść o samotności, poszukiwaniu. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć. I trzymam kciuki, by kolejne tomy okazały się jeszcze lepsze, przynajmniej fabularnie. Bo graficznie już jest naprawdę dobrze.

Porcelana, tom 1: Dziewczynka

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Benjamin Read. Rysunki: Chris Widgoose. Non Stop Comics 2020

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Conan. Powrót do Cymerii – dobrze jest wrócić do domu [recenzja]

Poprzedni tom przygód Conana wydawanego przez Dark Horse Comics ukazał się na naszym rynku pod …

Leave a Reply