Gorący temat

Przepowiednia pancernika – komiks koniecznie do przeczytania przed trzydziestką [recenzja]

Jestem starym zgredem, przyznaję. Ale może to (a może fakt, że rocznikowo jestem ledwie o rok starszy od autora „Przepowiedni pancernika”) sprawia, iż doskonale przyswajam tę specyficzną narrację, tę prześmiewczo – gorzką opowieść, nie tylko o radzeniu sobie ze stratą.

Zerocalcare (właściwie Michele Rech) to obecnie najpoczytniejszy włoski twórca komiksów, którego nakłady osiągają zawrotne ilości, a wyniki sprzedażowe ścigają się z noblistami, a nawet z „Dylanem Dogiem”.
Ale po lekturze „Przepowiedni pancernika” zupełnie mnie to nie dziwi. Zerocalcare ma to coś, co sprawia, że taki starzejący się maruda i zgryźliwy defetysta potrafi doskonale poczuć klimat jego narracji. Ale jednocześnie rozumiem, że może autor niniejszego komiksu przejąć „rząd dusz” także wśród młodszych pokoleń. Bo podejmuje tematy, jakie nie przemijają, jakie wciąż, niezależnie od czasów, dotyczą każdego wchodzącego w dorosłość. Autor „Przepowiedni pancernika” zgryźliwym humorem i sarkastyczną narracją przykrywa ból po stracie przyjaciółki – a nawet kogoś ważniejszego, kogoś o wiele bardziej wyjątkowego, bo pierwszej, młodzieńczej, nigdy nie wyrażonej miłości. Ale robi też o wiele więcej, bowiem portretuje postać młodego człowieka u progu dorosłości, który zaczyna borykać się z oczywistościami tejże. Trudy z samodzielnym utrzymaniem, zdobyciem pracy przy jednoczesnym marzeniu oddania się artystycznym pasjom (które za nic nie chcą być przez kapitalistyczny, obmierzły i bezduszny świat uznane za „prawdziwą pracę”), ale też odwieczne pragnienie młodych do wyrwania się spod nadopiekuńczych skrzydeł rodziców – to przede wszystkim tło komiksu. Ale tło opowiedziane znakomicie. Z dystansem, z ironią – a warto podkreślić, że głównym bohaterem jest alter ego autora, więc śmieje się on przede wszystkim z samego siebie. Ale spod tego humoru, spod tej rubasznej prześmiewczości wyłania się egzystencjalny ból, wyłania się lęk przed szarą codziennością, przed traumą nieuchronnie mijającego czasu, którą – o ironio! – to młodzi zdają się odczuwać najmocniej. Bo to oni najdotkliwiej odbierają utratę dziecięcej niewinności i młodość dosłownie przeciekającą przez palce.

To historia obyczajowa, z którą identyfikować się będą nie tylko już-nie-całkiem-młodzi włoscy artyści komiksowi, ale też każdy, kto miał (lub nadal ma) te -naście, albo i dwadzieścia kilka lat.

Moim zdaniem to jest jeden z tych komiksów, które każdy powinien przeczytać przed trzydziestką. A najlepiej tak około dwudziestego roku życia. Bo zawiera przestrogi przed tym, by niczego nie odkładać na „kiedyś”. Zwyczajnie możemy nie zdążyć.

To powieść – pomimo swojego ironicznego sztafażu – bardzo smutna. Nie tyle dołująca, co wzruszająca. Uświadamiająca nieuchronność naszego własnego przemijania i starzenia się, ale też konsekwencje naszych własnych wyborów, naszego lęku przed sprawdzeniem, „co by było, gdyby…”. I nie chodzi tu bynajmniej o eksperymenty z używkami, ale branie się za bary z życiem, z codziennością.

Ciekawym zabiegiem jest tutaj wykorzystanie wyimaginowanego kompana, w tym przypadku przybierającego akurat postać gigantycznego pancernika. Bohater komiksu nie dostrzega tego (nie może), ale my mamy okazję zobaczyć, jak wygląda wyimaginowany „przyjaciel” jego przyjaciółki. I to bardzo symboliczna scena, która wiele mówi o istocie depresji. Nierzadko, mimo, że jesteśmy bardzo blisko, nie dostrzegamy – za pozornym uśmiechem – ciemności, jaka kryje się być może w sercu i myślach bliskich nam osób.

„Przepowiednia pancernika” to portret młodych Włochów wkraczających w dorosłość. I owszem – siłą rzeczy skupia się na specyfice i niuansach tamtego regionu, tamtejszej rzeczywistości. Ale z powodzeniem – i z delikatnymi zmianami – da się go zaimplementować także w inne, dowolne rejony świata. Bo lęki, ale i fascynacje, i nadzieje czy pragnienia młodocianych nie różnią się w swoim trzonie tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Niezależnie od miejsca czy od czasów.

Graficznie to komiks lekki, mocno osadzony w satyrycznym ujęciu, co ciekawie rezonuje ze specyfiką gorzko – prześmiewczej narracji, o jakiej pisałem. To trochę praca z przymrużeniem oka, ale jednak nie niedbała. Na naszym polskim podwórku szukałbym skojarzeń z Krzyśkiem „Prosiakiem” Owedykiem (i jego kultową serią „Blixa i Żorżeta”). Choć Zerocalcare zrezygnował z klasycznego układu pasków na rzecz bardziej tradycyjnego rozłożenia kadrów, to jednak miejscami echo tychże pasków wyraźnie się przebija. I dobrze, bo to budzi sentyment wśród tych, którzy się na tego typu historyjkach komiksowych wychowywali.

„Przepowiednia pancernika” to komiks dobrze napisany i fajnie narysowany. I powtórzę to, co napisałem wcześniej (bo powinno to wyraźnie wybrzmieć). To komiks, który każdy/a powinien/a przeczytać najmniej raz, jeszcze przed trzydziestką. By później – kiedy spojrzy wstecz na swoje życie – i nie żałował/a. Czegokolwiek. Albo wszystkiego. To nie uchroni nikogo przed niepowodzeniami. Ale przed żalem, ze się nie spróbowało – już tak.

Przepowiednia pancernika

Nasza ocena: - 85%

85%

Scenariusz i rysunki: Zerocalcare. Tłumaczenie: Paulina Kwaśniewska - Urban. Wydawnictwo Mandioca 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Mroczny Kryzys na Nieskończonych Ziemiach, tom 2 – punkt krytyczny [recenzja]

Czytelnik komiksów superbohaterskich dociera co jakiś czas do punktu krytycznego i zadaje sobie wtedy pytanie …

Leave a Reply