Gorący temat

Wilk morski – wspaniała adaptacja powieściowej klasyki [recenzja]

„Wilk morski” Reefa Reb’sa to swobodna adaptacja powieści Jacka Londona, łącząca wszystko, co charakterystyczne dla tego pisarza. W roli głównej samotna jednostka ludzka, konfrontowana nie tylko z ustalonym, despotycznie narzuconym porządkiem społecznym i dyktatorskim zwierzchnictwem opartym na sile i bezwzględności, ale też zmuszona stawić czoła potędze morskiego żywiołu.

Młody literat, zarabiający na życie pracą umysłową, na skutek katastrofy promu trafia na okręt poławiaczy fok, zarządzany żelazną ręką przez bezwzględnego kapitana. Brutalny i szorstki w obyciu Wilk Larsen okazuje się postacią o tyleż zaskakującą, co pełną sprzeczności. Łączy bowiem ogładę bezwzględnego osiłka i despotycznego brutala z niezwykłym oczytaniem i inteligencją. Co jednak nie łagodzi jego obyczajów, a wręcz przeciwnie – wzmaga jego frustrację i nienawiść do świata, a także zdaje się wyzbywać go zupełnie z jakiejkolwiek ludzkiej moralności. Delikatny i życiowo naiwny bohater ,Humphrey Van Weyden zostaje uwięziony na okręcie Larsena i siłą wcielony do załogi, gdzie uczy się funkcjonować w zupełnie nowym dla siebie, opartym na sile i bezwzględności świecie, w którym pozornie nie ma szans przetrwać. Jednak jego oczytanie i erudycja zapewnia mu szorstką aprobatę kapitana, który zaczyna traktować go jako kogoś pomiędzy błaznem a towarzyszem dysput. Pozycja Van Weydena na okręcie z czasem się umacnia, aby finalnie doprowadzić do zgoła zaskakującego finału.
Autor powieściowego pierwowzoru, Jack London, był niespokojnym duchem i obieżyświatem. Imał się różnorakich zawodów, był między innymi gazeciarzem, trampem, kłusownikiem, marynarzem, poszukiwaczem złota w Klondike i reporterem oraz korespondentem wojennym. Wiele z jego twórczości powstało na podwalinie własnych doświadczeń i zawiera silne wątki autobiograficzne. Można więc przyjąć śmiało, że znał London morskie trudy z pierwszej ręki. A być może spotkał na swojej drodze postać podobną do Wilka Larsena, która stała się pierwowzorem powieściowego bohatera?
Wilk Larsen to postać doprawdy niezwykła. Oczytany erudyta, zaznajomiony z ówczesną literacką klasyką, biegły w myśli filozoficznej i oczytany w poezji. A jednocześnie bezwzględny despota, okrutnik, sfrustrowany własnym życiem i niemocą wyrwania się z impasu własnego pochodzenia oraz przypisanej przez to społecznej roli, która nie pozwala mu niczego tak naprawdę zmienić, za co mści się pośrednio na całym swoim otoczeniu. Jest synonimem niemocy i płynącej z owej niemocy bolesnej frustracji. Człowiek utalentowany, zdolny, inteligentny, ale przez urodzenie zepchnięty na społeczny margines i niemogący nijak wyrwać się z narzuconego mu przez los impasu.
Oczywiście daleki jestem do rozgrzeszania Larsena z jego zasługujących na bezwzględne potępienie zachowań, jednak potrafię dostrzec fakt, skąd wzięła się jego awersja do społeczeństwa, do otaczającego świata, do tego tragicznego układu sił, który urodzeniem narzuca nam całą rolę społeczną, poza którą zwykle wyrwać się nie uda. Bo to nie zmieniło się po dziś dzień i w tym zakresie pozostaje przekaz „Wilka morskiego” nad wyraz aktualnym. Jednocześnie, w ujęciu tak Londona, jak i adaptującego na komiksowe tworzywo literackiego oryginału Reb’sa pozostaje sama opowieść wspaniała, przygodowa historia o człowieku walczącym do ostatniego tchu z przeciwnościami, z brutalnym, targającym nim niczym kukiełka, losem.

Graficznie to kolejne arcydzieło, jakie serwuje nam Mandioca. Doprawdy, ma to wydawnictwo niebywały talent do wyszukiwania grafików nietuzinkowych, oryginalnych, ale i porażających talentem. Niezwykła plastyczność kreacji, jaką prezentuje w tym albumie rysownik, dosłownie zniewala. Pieczołowitość oddania detali, potęga kreacji w kreśleniu portretu morskiego żywiołu i konsekwencja w ukazywaniu kruchości jednostek ludzkich w starciu z bezlitosną mocą natury plasują ten komiks na piedestale graficznych osiągnięć zarówno komiksu marynistycznego, jak i twórczości graficznej ogółem. Stonowana, monochromatyczna kolorystyka dodatkowo pomaga grać autorowi na czytelniczych emocjach i adekwatnie do tempa akcji budować klimat całości, przez co z jeszcze większym napięciem śledzimy kolejne perypetie bohaterów. Nie brak tu żywiołowej akcji, nie brak psychologicznej głębi bohaterów stawianych w sytuacjach i moralnie dwuznacznych i wymagających przeciwstawienia się siłom natury, co okazuje się konieczne dla przetrwania. A przez cały czas pozostaje otwartym pytanie, co jest dla postaci zagrożeniem większym – żywioł, ślepy w swojej konsekwencji i sile, czy człowiek, świadom własnej bezwzględności i mający możliwość kreowania własnej moralnej postawy.

„Wilk morski” to opowieść o sile i determinacji. O rozpaczy i nadziei. O potędze i brutalności żywiołu, ale i o ludziach, którzy w bezwzględności ścigają się z naturą. Wspaniała, nakreślona z rozmachem opowieść Jacka Londona znalazła godne rozwinięcie w formę graficzną dzięki niezwykłemu talentowi Riffa Reb’sa, ofiarowując nam znakomite komiksowe dzieło. Zdecydowanie warto.

 

Wilk morski

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz i rysunki: Reef Reb's na podst. prozy Jacka Londona. Tłumaczenie: Paweł Łapiński. Wydawnictwo Mandioca 2024

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Pięć krain, tom 1: Ze wszystkich sił – obiecujący start [recenzja]

“Pięć krain” to nowa seria fantasy w ofercie Egmontu. Intrygująca okładka zapowiada coś zupełnie innego, …

Leave a Reply