Gorący temat

Requiem. Rycerz wampir. Tomy 1-2 – barbarzyńskie tęsknoty [recenzja]

“Requiem” – poważny w tonie tytuł nowego albumu w ofercie Scream Comics w ogóle nie zapowiada czystego, także wizualnego  szaleństwa, którymi wypełniony jest komiks Pata Millsa i Oliviera Ledroita. Za to  podtytuł – “Rycerz wampir”- już w pełni oddaje to, czego możemy się spodziewać po lekturze. 

Pat Mills i Olivier Ledroit to para artystów dobrze już u nas znana. Ten pierwszy z pewnością bardziej, choćby ze scenariuszy do przygód Slaine’a, ale też wyszedł u nas komiks, który stanowi wspólne dzieło obu twórców, czyli cyberpunkowy,  wizualnie ekspresyjny, malarski  thriller “Sha”. Najwyraźniej obu panom całkiem dobrze się współpracuje, czego przykładem z pewnością jest seria “Requiem”, na którą w Polsce czekała od lat spora grupka fanów. Tych ostatnich uradowało wydawnictwo Scream Comics, do którego portfolio “Requiem” pasuje idealnie, bo to dzieło pokrewne estetycznie choćby albumom ze świata Incala. To ten sam rodzaj i graficznego rozpasania i pełnej dziwacznych pomysłów historii. Można rzec, że Jodorowskiemu “Requiem” z pewnością by się podobało.

Cóż to zatem jest za opowieść? Na okładce widzimy tytułowego, bladolicego bohatera na tle fantastycznej scenografii, która słusznie kojarzy się z gatunkiem dark fantasy, a ów sam Rycerz Wampir wygląda niczym kolejna wersja Elryka z Melnibone. W rzeczywistości bohater, przyjmujący imię Requiem jest pośmiertnym wcieleniem niemieckiego oficera, który zginął podczas walk na rosyjskim froncie. Po śmierci zaś nie trafił stricte do Piekła tylko do dziwacznego, odwróconego świata określanego mianem Odrodzenia i właśnie tam, po początkowej dezorientacji dochrapał się funkcji Rycerza Wampira, z czym jak się możemy domyślać związane są pewne obowiązki, które w ekspresyjnym stylu pokazuje nam na planszach Olivier Detroit.

Jedna rzecz w “Requiem” jest niezwykle fascynująca, a mianowicie konstrukcja świata. To, że po śmierci bohater (a wraz z nim różni inni nieszczęśnicy) doświadczają nowego, nadnaturalnego w swym wymiarze życia to nic nowego w popkulturze, ale już same mechanizmy świata powinny spodobać się fanom tej odmiany fantastyki. Odrodzenie jest niczym negatyw prawdziwego świata – nie jego odbicie, tylko mroczne zaprzeczenie, miejsce, w którym czas płynie na odwrót, a kontynenty tej Ziemi post mortem zajęły miejsce oceanów i mórz i odwrotnie. I takie elementy po prostu cieszą podczas lektury.

Fabularnym paliwem nie są tu wcale kolejne walki między różnorodnymi frakcjami Odrodzenia, tylko przeklęta miłość, o której nasz bohater, kiedyś znany jako Heinrich Augsburg czuł do pewnej pięknej Żydówki o imieniu Rebeka. Ten wątek wciąż się przewija w komiksie, wraca niczym bumerang i jest jednocześnie formą nadziei na odkupienie, ale też rodzajem sznura na szyi dla bohatera rozpoczynającego nowy żywot związany z pełnym zapomnieniem tego co było wcześniej. To miłosne uczucie to wyraźny, fabularno-symboliczny kontrapunkt dla przepełnionej przemocą i dziwacznymi pomysłami fabuły, jakby Pat Mills sam nie chciał za bardzo odlecieć i zagubić się w tych szalonych rzeziach, które co i rusz Ledroit pokazuje nam na planszach. I rzeczywiście, w tych momentach fabuła wpada w koleiny niedorzeczności, że za bardzo nie wiemy, czy twórcy traktują tę opowieść na poważnie, czy specjalnie ją przejaskrawiają. Trudno tu właśnie znaleźć odpowiedni balans między tymi elementami i tak naprawdę zależy od czytelnika, czy potraktuje “Requiem” jako widowiskową naparzankę (momentami te klimaty przypominały grę “Dead Zombie Army”), czy miłosną historię o grzechu i odkupieniu. Cóż, zobaczymy, może w kolejnych częściach serii twórcom uda się tak połączyć te elementy fabuły, aby stworzyły spójną historię. Taką, która nie tylko cieszy oko i koi nasze barbarzyńskie tęsknoty.

Requiem. Rycerz wampir. Tomy 1-2. Odrodzenie/Danse Macabre

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Pat Mills. Rysunki: Olivier Ledroit. Tłumaczenie: Jacek Bartecki

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Droga – mistrzowska adaptacja poruszającej powieści [recenzja]

Nie ukrywam – przerażał mnie ten komiks. Fascynował, owszem, jako że piorunujące wrażenie wywarły na …

Leave a Reply