Rycerz Janek – amerykańskich trykociarzy chwalicie, a swoich bohaterów nie znacie [recenzja]

Ale to jest ładne! Serio, piszę te słowa bez cienia ironii, samemu będąc chyba troszeczkę zaskoczonym, bowiem – przyznaję się bez bicia – jakoś pierwszy rzut oka na plansze może mnie do końca nie porwały (ok, bardziej zajął mnie „Judasz” Lovenessa i Rebelki). Jednak uważniejsze przyjrzenie się komiksowi „Rycerz Janek” szybko zrewidowało początkową oziębłą obojętność, zastąpioną przez niemy zachwyt. Bo naprawdę, to jest ładne. Ba, piękne nawet, bo oprócz znakomitych, pełnych dynamiki rysunków i zajefajnej kolorystyki dodać trzeba komiczny, świetnie nakreślony scenariusz. I sprawdza się znów zasada „cudze chwalicie, swego nie znacie”, bowiem twór polskich autorów zdecydowanie przebija jakością wiele z tego, co czytałem w ostatnim czasie z zagranicznych stajni wydawniczych.

„Rycerz Janek” to nie pierwszy komiks o przygodach nieskażonego złem i nieprawością, ale też żadną bardziej skomplikowaną myślą bohatera, bowiem przewijał się on już w kilku szortach oraz dwóch krótkich albumach z Wydawnictwa Dolna Półka. Jednak zdecydowanie dopiero teraz Kultura Gniewy zaserwowała naszemu dzielnemu bohaterowi oprawę godną jego chwalebnych czynów. Zresztą, kolory, nałożone przez świetnego Tomasza Grządzielę okazują się być strzałem w dziesiątkę, które dodają całemu komiksowi mocy i głębi wyrazu.

Frankofony i amerykańscy trykociarze niech się chowają, bowiem polska szkoła komiksu – często traktowana przez rodzimego czytelnika po macoszemu – potrafi głośno wykrzyczeć manifest swojego talentu.

Doprawdy, graficznie jest świetnie. Igor Wolski bardzo dobrze radzi sobie z rozrysowywaniem poszczególnych plansz i kadrów, dopracowuje szczegóły i z pewnością korzysta z nieszablonowych pomysłów. Jego prace są ciekawe, plastyczne, pełne dynamiki – bowiem autor nie stroni od scen żywiołowej akcji i zgrabnych, szerszych panoram, prezentujących nam świat przedstawiony.

W warstwie scenariusza jest równie dobrze, bowiem Robert Sienicki – którego cenię już od komiksu „Scientia Occulta” – bardzo dobrze, jak widać, czuje się w komiksie satyrycznym. Wspomagany przez Jana Mazura ( autora scenariuszy choćby do pierwszych dwóch albumów o Janku) autor bawi się konwencją klasycznej fantasy, którą w ironiczny sposób parafrazuje, dorzucając mieszankę okultyzmu z nowoczesną techniką.

Sam główny bohater (stworzony przez Igora Wolskiego) już jest w założeniu „krzywym zwierciadłem” klasycznej postaci fantasy, jednak Siennicki mazurem znakomicie osadzają go w kreowanej historii, uwypuklając jego kluczowe, charakterystyczne cechy, jednocześnie doskonale bawiąc się przy kreowaniu całości opowieści – miejscami trochę poważnej, trochę sztampowej, trochę krwawej, a w całościowym ujęciu zdecydowanie prześmiewczej.

Sama historia niby nie jest niczym nowym. Mamy dwa sąsiadujące ze sobą królestwa, w jednym z których podstępem obejmuje władze książę Mścigniew i rzutem na taśmę zaczyna planowanie agresywnego przejęcia ziem sąsiada. Pomoże mu w tym skromny, nieporadny młody naukowiec, totem kultu starożytnego bóstwa… i mechanicznie wspomagany pancerz rodem z Iron Mana. No a na przeszkodzie stanie niesforna księżniczka, córeczka poprzedniej królewskiej pary i jednocześnie kuzynka Mścigniewa oraz oczywiście nasz bohater rycerz Janek – niekoniecznie z własnej woli, ale sprytnie wmanewrowany przez uroczą dziewoję w za dużych okularach.

Niby wszystko jest jak w klasycznych opowieściach fantasy, jakich było setki, jednak tutaj nic nie jest takie, jak się pozornie wydaje, a przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. Mamy bowiem wiedźmę mieszkającą w przyczepie kempingowej z kolorowym neonem nad wejściem. Mamy zaawansowaną mechanikę (choćby wspomniany pancerz bojowy) , nasz bohater nie grzeszy inteligencją (to chyba nawet mało powiedziane) a zamek potrafi samodzielnie się przemieszczać dzięki potężnym, mechanicznym łapom, zazwyczaj ukrytym pod ziemią…

„Rycerz Janek” spełnia wszelkie wymogi doskonałego pastiszu i jako taki godzien jest polecenia każdemu, kto szuka dobrej zabawy przy lekturze. Twórcy zaserwowali wspaniała lekturę, pełną prześmiewczości, ale i zgoła epickiego rozmachu, a wydawca opakował to w wysokiej jakości wydanie.

Polecam bardzo! Na mroczne czasy kwarantanny w sam raz – przyda się nam trochę humoru . Ale i poza nią godne przeczytania!

Rycerz Janek. Scenariusz: Jan Mazur, Robert Sienicki. Rysunki: Igor Wolski. Kultura Gniewu 2020.

Ocena: 9/10

Mariusz Wojteczek

Avatar
Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Punisher Max, tom 9 – życie jest piekłem [recenzja]

W postaci dziewiątego tomu serii “Punisher Max” być może dostaliśmy najlepszy album z tym bohaterem …

Leave a Reply