Gorący temat

Shamisen – baśniowy moralitet w oprawie japońskiego folkloru [recenzja]

Kultura Japonii, której popularność w ostatnich latach zdaje się wciąż rosnąć, jest bardzo w popkulturze obecna. I bardzo silna. Co rusz powstają w jej obrębie dzieła inspirowane mniej lub bardziej bezpośrednio sztuką czy dziejami tego kraju. Mniej lub bardziej udatnie adaptując rzeczywisty, tamtejszy folklor na kolejne utwory, nowe medium. Komiks niniejszy, autorstwa niezwykle utalentowanego brazylijskiego twórcy Guilherme Petreci, także podejmuje temat japońskiej kultury i na jej kanwie buduje baśniową, przesyconą folklorem opowieść. Ta opowieść ma tytuł „Shamisen”. I jest chyba najbardziej japońskim dziełem, jakie powstało poza Japonią.

Przed wszystkim styl graficzny – swój kunszt Petreca zaprezentował już w „Ye” – nawiązuje w sposób bardzo bezpośredni do tradycji japońskiego malarstwa, z całością jego specyficznego uroku i pozornej graficznej prostoty, w której – paradoksalnie – tkwi jego siła wyrazu. Poszczególne plansze komiksu nie tylko wręcz idealnie wpasowują się w typową dla japońskiego malarstwa estetykę – od ogólnej formy, poprzez oszczędność szkicu, aż po przyjętą kolorystykę – że wręcz trudno uwierzyć, iż dzieło to powstało poza Japonią.

Styl graficzny Petreci jest bardzo emocjonalny. Jednak jeśli w przypadku „Ye” mieliśmy do czynienia z wręcz obsesyjnym zamiłowaniem do szczegółu, tak tutaj, w „Shamisen” następuje swoisty odwrót stylistyczny i zainteresowanie typowym dla japońskiej sztuki minimalizmem. Minimalizmem, który zdecydowanie nie pozbawia dzieła siły wyrazu, ekspresji emocjonalnej i możliwości oddziaływania na odbiorcę. Petreca udatnie wpasował się w japońską stylistykę, zrozumiał jej specyfikę i przełożył to na własny język opowieści, uzyskując finalnie dzieło do złudzenia przypominające prace tamtejszych artystów. To dokonanie niezwykłe, bowiem zakładało wejście w zupełnie obcą, odmienną tożsamość kulturową, co jest przecież niezwykle trudnym zadaniem. Ale dopracowane zostało tutaj wszystko, od surowej oszczędności w rysunkach postaci ludzkich, poprzez silny akcent na przyrodę i naturę, niejednokrotnie stanowiących główne elementy kadrów, po plastyczne ujęcie ichniejszego folkloru, który zresztą stał się jednym z kluczowych elementów nośnych samej fabuły.

A ta jest syntezą historii i baśni, prawdy i imaginacji. Fantastycznego folkloru i realizmu. Opowieść o Haru – niewidomej goze, która wędrując po japońskich prefekturach, rozprawia z lokalnymi bóstwami i demonami o sensie życia, o podstawowych wartościach, jak miłość, radość, szczęście, czy nadzieja okazuje się być nie tylko niezwykle ciepłą, poetycką przypowieścią, ale też bardzo pouczającą lekcją, zwracająca naszą uwagę na aspekty, które w codziennym biegu zwykle zwyczajnie przegapiamy. Udało się Petrece (któremu towarzyszył przy pisaniu scenariusza zdolny japoński filmowiec Tiago Minamisawa) osiągnąć niezwykłą lekkość opowieści, połączoną z ważkością ogólnego, na swój sposób pouczającego, ale bez mentorskich zapędów, przekazu. To sztuka niezwykle rzadka, taki moralizm bez moralizatorstwa, prawie nieobecny w sztuce europejskiej, ale nad wyraz częsty – jak da się zauważyć – w kulturze wschodniej. Z pewnością pomoc Tiago Minamisawy pozwoliło dogłębniej zrozumieć Petrece niuanse podejmowanej inspiratorsko tematyki – wszak komiks opiera się na historii autentycznej goze – Haru Kobayashi, a mistrz komiksowej bohaterki także wzorowany jest na autentycznym muzyku, Chikusanie Takahashim. O czym zresztą dowiadujemy się z bardzo ciekawych szkiców tematycznych, zamieszczonych na końcu komiksu, a pisanych przez ekspertów japonistyki, specjalizujących się m.in. właśnie w muzyce i sztuce oraz historii Japonii. Tak uzupełniony komiks zyskuje szersze spektrum poznawcze i pozwala dogłębniej wejść w samą opowieść, zrozumieć ją.

Kolejny komiks Mandioci to kolejna niezwykła, wizualna i tekstowa przygoda. Z ich komiksami tak już jest, to zawsze niespodzianki. Graficzne, fabularne. To eksplorowanie odmiennych dla nas Polaków, Europejczyków, kultur. To spojrzenie na komiks z naprawdę innych, często zupełnie nam kulturowo obcych światów. Ale czy to nie okazja? Uczyć się o świecie z tak pięknie rysowanych/malowanych i pisanych opowieści komiksowych? Jeśli fascynuje Was japonistyka i tamtejszy folklor, to śmiało. Fani anime odnajdą tutaj ducha klasycznych produkcji kultowego Studia Ghibli, a miłośnicy sztuki zyskają okazję na konfrontację z malarstwem w japońskim stylu.

Ciekawostką jest wyjątkowy QR Code zamieszczony na końcu komiksu, pozwalający odtworzyć specjalną playlistę z utworami granymi na shamisenie. Wspaniałe doświadczenie, poszerzające wachlarz doznań przy lekturze, które umożliwia pełniejsze odczucie całej komiksowej opowieści. Mandioca, oby tak dalej!

Shamisen

Nasza ocena: - 90%

90%

Scenariusz Guilherme Petreca i Tiago Minamisawa. Rysunki: Guilherme Petreca. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawnictwo Mandioca 2023

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Kiedyś Krakus z przypadku, teraz Białostoczanin, z wyboru. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4”, „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”, „Żertwa”, „The best of Histeria”, „Zwierzozwierz” i „Wszystkie kręgi piekła”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. Wydał autorskie zbiory opowiadań: „Ballady morderców” (Phantom Books 2018) oraz „Dreszcze” (Wydawnictwo IX 2021) oraz powieść „Ćmy i ludzie” (Wydawnictwo IX 2022). Pracuje nad kilkoma innymi projektami (które być może nigdy nie doczekają się ukończenia). Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie Martynie oraz popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Przysięga tom 2 – godne zwieńczenie martinowskiej opowieści [recenzja]

Drugi tom zbiorczy „Przysięgi” cechuje większy fabularny mistycyzm, niż miało to miejsce w części pierwszej, …

Leave a Reply