Gorący temat

Shankar, tom 1 – niezwykła synteza (prawie) wszystkich mitów świata [recenzja]

Nowy komiks duetu Mazitelli / Alcatena to kolejny przykład mistrzowskiej erudycji i kunsztu snucia niezapomnianych opowieści. „Shankar” tom 1 to podróż. W wymiarze fabularnym to podróż poprzez mity, wierzenia, ale i historię, a czasem nawet ikoniczne dzieła popkultury. Jednak ważniejsza od niej jest ta inna podróż, ta sentymentalna wędrówka do czasów, kiedy po raz pierwszy odkrywaliśmy takich twórców jak Juliusz Verne, czy Robert E. Howard.

Shankar to chłopiec niezwykły. Nikt nie zna tak naprawdę prawdziwej historii jego pochodzenia, nawet on sam. Jest tajemnicą, zagadką, wzywaniem dla wszystkich, z którymi się zetknie. Cały świat zna mity o Shankarze, cały świat je sobie opowiada, ze świętym przekonaniem, że ich akurat opowieści są prawdziwe. Ale nic w tej materii nie jest pewne. Nawet najwięksi władcy świata spierają się, o pochodzenie Shankara, uzurpując sobie jego przynależność do reprezentowanego przez nich narodu, do królewskich korzeni. A odkryty pewnego dnia przez brytyjską ekspedycję w Indiach Shankar sam przede wszystkim pragnie poznać prawdę o sobie. Swoją genezę. Aby ją odkryć, podróżuje po świecie, odrzucając królewskie insygnia i dworskie zaszczyty. Stawia czoło potworom, igra z bogami, brata się z herosami, jak równy z równym. Bowiem Shankar jest im równy, a może nawet ich wszystkich przewyższa? Jaka jest prawdziwa historia niezwykłego młodzieńca? I czy ma on szansę odkryć tajemnicę własnego pochodzenia?

„Shankar” w warstwie fabularnej to swoista synteza mitów i legend, ujęta w krótkie, epizodyczne przypowieści, utrzymane w tonie adekwatnym dla mitologii każdej z kultur, z jakich czerpie. To zdecydowanie popis scenopisarski Mazzitellego, przewyższający nawet jego wcześniejsze opublikowane w Polsce dzieło – „Żywą stal”. Niniejszym komiks jest z pewnością inny, niż poprzedni album tego niezwykle utalentowanego duetu. Bardziej zakorzeniony w społecznej świadomości, bowiem posługujący się mocno rozpowszechnionym już przez popkulturę kodem kulturowym, opartym na mitach i wierzeniach z całego świata. Oczywiście Mazzitelli sięga głębiej, nurza swoje opowieści w legendach i przypowieściach, uzupełniając je starannie rozplanowanym głównym wątkiem związanym z postacią samego Shankara, ale jednak porusza się po obszarach, które są nam – w mniejszym lub większym stopniu – znane. A przynajmniej kojarzone poprzez narosłą wokół nich kulturową otoczkę.

Mazzitelli snuje swoją historię niespiesznie, stawiając na drodze swego bohatera coraz to nowe, ze strony na stronę bardziej niezwykłe istoty, a my dajemy się prowadzić, w tej niezwykłej podnóży za „prawdą absolutną”, jakiej Shankar bezustannie poszukuje.

I czy mówimy tu o egzotycznych zmaganiach z rozwydrzonymi, ale bardzo ludzkimi w swych słabościach hinduskimi bóstwami, czy też demonami i duchami chińskich podziemi, czy w końcu przebogatym folklorze słowiańskim, z demoniczną Babą Jagą na czele, Mazzitelli konstruuje każdy z rozdziałów nie tylko z głębokim zamysłem co do użytych elementów składowych, ale też z popisem bardzo rozległej znajomości materiału źródłowego. Owszem, przetwarza klasyczne, często wcześniej eksplorowane w popkulturze motywy, jak Rasputin, czy Lemuria, jednak w jego wykonaniu nabierają one nowego kolorytu, mocniejszej siły wyrazu. Autor doskonale czuje się w opowieściach awanturniczo – przygodowych, spod znaku Verne’a, jak i w heroicznych etiudach rodem z nowel Howarda, czy w końcu (chyba najlepszych z całego albumu) historiach czysto horrorowych, zaimplementowanych w słowiański sztafaż kulturowy.

Graficznie to kolejny popis Alcateny, w którym zdecydowanie ma więcej przestrzeni dla prezentacji swojego talentu. W „Żywej stali” oniryczność samego świata przedstawionego narzucał swoiste odkształcenie formy, by nadać przestrzeni kadrów adekwatnego , nierealnego wymiaru. Inaczej ma się rzecz z „Shankarem”, gdzie cała mityczność i fantastyczny sztafaż osadzony jest ściśle w realiach naszego świata. I czy to tajemnicze bóstwa i demony, czy prastare ludzie – jaszczury z zatopionego przed wiekami kontynentu, czy wreszcie Baba Jaga oraz inne mroczne sekrety syberyjskich lasów – to wszystko okraszone jest olśniewającą ilością szczegółów i detali. Scenarzysta konfrontuje swojego bohatera z nieznanym, z niezwykłym pod każdym praktycznie niebem kuli ziemskiej, a to wymagało od rysownika bardzo precyzyjnego oddania klimatu danego rejonu, jego kulturowych realiów i całej specyfiki, która wpływa na kształt naszych wyobrażeń danego zakątka świata. Bo nie o hiperrealizm to chodzi, ale o precyzyjne odwzorowanie naszego postrzegania. Mazzitelli z Alcateną, zarówno w warstwie treści, jak i oprawy graficznej bazują na naszej popkulturowej świadomości, na naszej znajomości mitologii – której odniesienia tym łatwiej nam wyłowić w kolejnych rozdziałach – jednocześnie nie rezygnując z prowadzenia własnej, niezależnej, autorskiej opowieści. Shankar to uosobiona synteza wszelkich mitów, ale i coś więcej. Coś, jeszcze – w pierwszym tomie – nieodkryte, jeszcze trzymane w sekrecie, jeszcze nieobnażone dla naszych oczu.

„Shankar” jest arcydziełem. I choć wiele zależy od tego, jak w kolejnym tomie zostanie zwieńczona główna opowieść o niezwykłym młodzieńcu, to już nie sposób nie czerpać przyjemności z tej podróży. Osobiście wątek wschodnioeuropejski, słowiański uważam za najciekawiej opowiedziany, oparty o najmniej wyeksploatowane motywy, jednak całość zasługuje na wielkie brawa.

Tom pierwszy Shankara to opowieść, jaką mogliby napisać wspólnie Verne, Howard i Gaiman, gdyby się kiedykolwiek spotkali. Jako, że do spotkania nie doszło, uczynił to za nich Mazzitelli. A że słowa nie zawsze potrafią wyrazić wszystko, co konieczne dla opowiedzenia historii, w sukurs autorowi przyszedł Alcatena, który nadał owym słowom formę. I oto stał się Shankar.

Niewielka szansa, że w tym roku przeczytacie komiks lepszy, niż ten.

Shankar Tom 1

Nasza ocena: - 100%

100%

Scenariusz Eduardo Mazzitelli. Rysunki Enrique Alcatena. Wydawnictwo Mandioca 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Lycyfer. Wydanie zbiorcze, tom 2 – epicki rozmach na miarę bohatera [recenzja]

„Lucyfer” to monumentalne dzieło, stanowiące najwybitniejszy przykład twórczości autora scenariusza – Mike’a Careya, nie tylko …

Leave a Reply