Silver Surfer: Przypowieści – samotność w kosmosie [recenzja]

Składająca się z czterech różnych historii kompilacja przygód Silver Surfera jest jednym z najciekawszych albumów Egmontu, przekrojowo prezentującym sylwetki pojedynczych superbohaterów. 

“Przypowieści” jako tytuł wydania zbiorczego bardzo pasują do charakteru wszystkich zebranych tu komiksów. Silver Surfer to bowiem postać niezwykła jak na standardy Marvela. Znany jako herold Galactusa, którym został porzucając poprzednie życie by móc ochronić swoją rodzimą planetę i odtąd zaznawał przede wszystkim samotności podczas podróży przez kosmiczną pustkę. Zbuntował się przeciw swojemu Panu dopiero podczas jego  inwazji na Ziemię, której mieszkańcy go zafascynowali w takim stopniu, że stał się jednym z ich obrońców. Srebrna postać na desce surfingowej dzięki mierze swych kosmicznych doświadczeń stała się bardziej heroldem humanistycznych wartości, a dla wielu czytelników także synonimem wolności i niezależnej myśli zdolnej przeciwstawić się i walczyć z systemem. Dlatego historie z Silver Surferem w roli głównej dostarczają coś więcej, niż tylko rozrywki, swoją tematyką poruszając uniwersalne kwestie.

Przygodę zaczynamy od słynnej “Przypowieści” ze scenariuszem Stana Lee i z przepięknymi rysunkami samego Moebiusa, którą starsi czytelnicy pamiętają jeszcze z wydania TM-Semic. Da się tu wyczuć, dlaczego właśnie Silver Surfer był ulubioną postacią tego pierwszego, który w tej uhonorowanej nagrodą Eisnera historii wzniósł się na wyżyny swego talentu, łącząc w ciekawej fabule wątki humanistyczne z religijnymi i tworząc dramatyczną podbudowę, która na zawsze naznaczy głównego bohatera i dużym stopniu samą ludzkość. 

Najdalej od tytułowego charakteru wydania jest  tym zestawie druga opowieść, “Łowcy niewolników”, bardziej skoncentrowana na akcji, ale w zamian dostarczająca niesamowitych kolorystycznie wizji Keitha Pollarda i Paula Mountsa i jednego z najdziwniejszych i zarazem najsilniejszych przeciwników, z którymi mierzyli się superbohaterowie o dosyć niepoważnie brzmiącym imieniu, Mrrungo-Mu.

Trzecia opowieść, to znane już polskim czytelnikom “Requiem” ze scenariuszem Michaela J. Straczynskiego i hiperrealistycznymi rysunkami Esada Rabica, przywołującymi styl znany z prac Alexa Rossa. To uduchowiona w swym wymiarze, elegijna historia o ostatnich dniach Silver Surfera, w której dzięki talentowi twórców ładunek patosu w ogóle nam nie przeszkadza, a wręcz jest w tej fabule niezbędny.

Największą niespodzianką jest ostatnia w zbiorze historia “W jego imię”, w której przenosimy się w odległe rubieże kosmosu, z dala od ludzkich spraw, choć tylko pozornie. Na przykładzie konfliktu między dwoma odmiennie podchodzącymi do życia rasami dostajemy niezwykle gorzką, ale i prawdziwą w wymowie opowieść o tym, że życie we wszechświecie nie może obejść się bez konfliktu. Wszelkie wielkie idee i wielkie słowa którymi przeciwnicy obudowują swą wizję istnienia są jedynie przykrywką dla destrukcyjnych sił i przeświadczenia o własnej racji, której każda ze stron nie tylko broni, ale pragnie narzucić tej drugiej wszelkimi, możliwymi środkami. Do tego stopnia, że nawet stojący pośrodku tej wojny Silver Surfer nie jest w stanie powstrzymać tych zapędów, a nawet, w chwilach bezradności sam potrafi im ulec.

Cztery historie i jakby trochę inny Marvel, niż zazwyczaj. Owszem, nie obyło się bez spektakularnych walk i śmieszkowania w pociesznym stylu Stana Lee, ale ta jedna postać – Silver Surfer – wystarczyła, by nadać tym opowieściom inny ton. Bardziej uniwersalny, dotykający istotnych dla każdego z nas problemów, skłaniający niejeden raz do refleksji na przeróżne tematy, od przemijania i samotności, poprzez istotę ludzkich konfliktów i umiejętność wstania z kolan nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach. Silver Surfer okazał się niezwykle pojemnym katalizatorem treści i chyba nie będę gołosłownym, polecając ów album każdemu fanowi komiksu nie tylko superbohaterskiego, zwłaszcza że o przygodach akurat tego superbohatera nie mieliśmy okazji czytać zbyt często. Cieszy zatem fakt,  że “Silver Surfer: Przypowieści” w dużym stopniu wypełniają tę lukę. 

Silver Surfer: Przypowieści

Nasza ocena - 80%

80%

Scenariusz: Stan Lee, Michael J. Straczynski i inni. Rysunki: Moebius, Esad Ribic i inni. Egmont 2020

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Avatar
Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Mercy, tom 1: Dama, mróz i diabeł – Wild Weird West [recenzja]

“Mercy” to nowy tytuł sprawdzonej już w ofercie Non Stop Comics autorki. Czy komiks Mirki …

Leave a Reply