Gorący temat

Maciej Bachorski

Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i przyzwoitej (znaczy, nie tylko single malt) whisky. Pisywał dla "Playboya", "PIXELA", czy "Wiedzy i Życia", a obecnie współpracuje z "Nową Fantastyką", "CD-Action" i "Netfilmem".

Umma – horror macierzyństwa [recenzja]

Filmy grozy które pod fasadą wywoływania u nas dreszczyku emocji stawiają sobie za cel również ważki przekaz, w ostatnich latach zdecydowanie zyskały na popularności. Nie znaczy to jednak, że sam zamiar dostarczenia nam bogatej treściowo rozrywki jest bezwarunkowym gwarantem wartej uwagi rozrywki. Film Iris K. Shim na pierwszym planie ma Amandę, mieszkającą w USA wraz ze swoją córką Chrissy koreańską …

Czytaj dalej

Wybieraj albo umieraj – a może lepiej nie graj wcale [recenzja]

W materii cotygodniowych premier własnej produkcji, Netflix od jakiegoś czasu stawia zdecydowanie bardziej na ilość niż jakość, a fani filmowej grozy prawdopodobnie zdążyli pogodzić się z tym, że nawet najbardziej obiecujący pomysł może zostać koncertowo zmarnowany. Mimo że fabuła „Wybieraj albo umieraj” osadzona jest w czasach współczesnych, najważniejszym jej elementem jest pochodząca z lat 80’ tekstowa gra przygodowa – taka …

Czytaj dalej

Morze Północne w ogniu – Deepwater Horizon po skandynawsku [recenzja]przedpremierowo 

Od jakiegoś czasu ta część norweskiego kina która przebija się do świadomości międzynarodowych widzów, na temat numer jeden upodobała sobie ekologiczne katastrofy. Mieliśmy więc „Falę”, później było „The Quake. Trzęsienie ziemi”, a teraz maczający w obu produkcjach twórcy zabierają nas w sam środek jednej z najbardziej lukratywnych gałęzi gospodarki jaką stoi Norwegia. „Morze Północne w ogniu” przenosi nas zatem (i …

Czytaj dalej

The Cursed – legenda spowita grozą [recenzja]

Mówi się, że dobre filmy grozy to takie, które straszą zawiesista atmosferą i dobrze opowiadaną historią, zamiast bezmyślnego epatowania brutalnością. A co jeśli budowanie nastroju i graficzną przemoc da się połączyć w zgrabną całość? No cóż, wtedy powstają produkcje pokroju „The Cursed”. Najnowszy film brytyjskiego reżysera i scenarzysty, Seana Ellisa zabiera nas do Francji przełomu XIX i XX wieku – …

Czytaj dalej

Uncharted – echa wspanialszych przygód [recenzja]

Ekranizacje gier komputerowych to ten temat, który mimo upływu lat niezmiennie spędza sen z powiek tak filmowcom jak i widzom. Na palcach jednej ręki policzyć można oparte na swych wirtualnych odpowiednikach produkcje, które można byłoby określić mianem choćby przyzwoitych. Film Rubena Fleischera wysoko zawieszonej poprzeczki bynajmniej więc nie miał. Niekoniecznie wybujałe oczekiwania co do jakości samej produkcji to zresztą niejedyne, …

Czytaj dalej

Ludzie cienia – kanibale kontra policjanci [recenzja]przedpremierowo 

Graham Masterton to jeden z tych pisarzy którzy w kraju nad Wisłą wypracowali sobie przez lata szczególny status. Dziesiątki opublikowanych w różnych wydawnictwach rozpinających się gatunkowo nie tylko w ramach horroru pozycji zapewniły mu rzesze fanów i trwałe miejsce w sercach miłośników bezpardonowej literatury. Trzeba przyznać bowiem, że po jakikolwiek temat Brytyjczyk zdecydowałby się sięgnąć, w zasadzie zdarzają mu się …

Czytaj dalej

Ambulans – pełna prędkość według Michaela Baya [recenzja]

Naczelny hollywoodzki specjalista od tętniącej adrenaliną akcji, wypełnionych pyskówkami dialogów i niekoniecznie nastawionych na głębokie rozważania scenariuszy tym razem postanawia napaść na bank – i choć nie wszystko idzie zgodnie z planem, zgarnia całkiem pokaźny łup. Fabuła „Ambulansu” skupia się Willu i Dannym Sharpie – dwóch braciach, którzy niegdyś nierozłączni, teraz wiodą zupełnie różne życia. Ten pierwszy to ledwie wiążący …

Czytaj dalej

Apostata – przemyślana fuzja gatunków w steampunkowych szatach [recenzja]

By odnieść sukces, debiutujący na rodzimym rynku wydawniczym autor fantasy musi mieć w zanadrzu odpowiednio jakościowy materiał, wydanie które przyciągnie wzrok przeciętnego czytelnika i odrobinę szczęścia. Znany choćby z publicystycznych łamów „Nowej Fantastyki” Łukasz Czarnecki o dwa pierwsze elementy może być spokojny. Kryjąca się w prostocie efektowność publikacji , to pierwszy z niewątpliwych atutów „Apostaty”. Brak tytułu i nazwiska autora …

Czytaj dalej