Gorący temat

Lato, fajerwerki i moje zwłoki – przerażająca obojętność wobec śmierci [recenzja]

Już tytuł zwiastuje, że „Lato, fajerwerki i moje zwłoki” – debiutancka powieść Otsuichiego, najpoczytniejszego obecnie japońskiego pisarza horrorów – będzie stanowić literacką przygodę, znacząco odmienną od tego, do czego przyzwyczaiła nas zarówno europejska, jak i amerykańska popkultura. Nie zmienia to faktu, że jest to pozycja warta uwagi, choćby właśnie przez element poznawczy, jaki niesie ze sobą jej lektura.

Choć dla przypadkowego czytelnika już sam tytuł może zdawać się odpychający, poprzez swą – jak by to ująć – nietuzinkową bezpośredniość – tak dla miłośników mang nie będzie niczym zaskakującym. Ani w zakresie tytułu właśnie, ani – tym bardziej – treści. Bo Otsuischi kreuje świat znany i rozpoznawalny choćby dla czytelników mang Osamu Tezuki, najważniejszego mangaki, który z równą, jeśli nie większą śmiałością eksplorował zakamarki mrocznej ludzkiej natury. Otsuichi prowadzi swoją opowieść nieśpiesznie, wręcz z poetycką, oszczędną manierą. A najmocniej szokuje łatwość z jaką jego bohaterowie akceptują śmierć. I z jaką obnażają swoje własne, mroczne skłonności.

Dwie przyjaciółki Satsuki i Yaoi oczekują z niecierpliwością na brata tej drugiej – Kena. Narratorką całej opowieści jest właśnie Satsuki, czemu nie przeszkadza nawet fakt, iż dziewczynka… ginie zaraz na początku, w wyniku upadku z drzewa. Dwójka rodzeństwa, zamiast zgłosić tragiczne zdarzenie, postanawia ukryć jej ciało… I tak zaczyna się dziwaczna, niepokojąca karuzela zdarzeń, mająca na celu zamaskowanie przez rodzeństwo własnych, irracjonalnych zachowań, z których po pierwszym podjętym kroku już nie mogą się wycofać.

Narracja Otsuichiego jest leniwa, senna, nieśpieszna. Zestawiona z mroczną, szokującą tematyką sprawia przytłaczające wrażenie, gdzie na pierwszy plan wyłania się… bezduszność. Bohaterowie prozy Japończyka okazują brak empatii, bezwzględność i pogardę dla cierpienia innych, przedkładając nad to własne pragnienia, jakkolwiek mroczne i destrukcyjne by nie były. To zresztą żadna nowość w twórczości autorów z Kraju Kwitnącej Wiśni, bowiem cała galerię niezwykłych, skrajnie nieczułych patologicznych jednostek wykreował na kartach swoich mang wspomniany Osamu Tezuka, w podobne tony uderza też często inny słynny, współcześniejszy mangaka, parający się stricte horrorem – Juni Ito. W ich twórczości, podobnie jak w „Lato, fajerwerki i moje zwłoki”, uderza zobojętnienie bohaterów, brak wyrzutów sumienia, ale też fascynacja zbrodnią. Yaoi i Ken z łatwością podejmują decyzję, o ukryci faktu śmierci przyjaciółki, ale idą też o krok dalej – z perfidią rozmawiają nawet z jej zrozpaczoną matką, życząc, by zaginiona dziewczynka szybko się odnalazła! Później ze wzruszeniem, z fascynacją oglądają coroczny pokaz fajerwerków, zupełnie zobojętniali na fakt, że chwilę wcześniej zajęci byli ukrywaniem ciała zamordowanej koleżanki.
Proza Otsuichiego szokuje w zakresie fabularnym ale też pokazuje częste w japońskiej twórczości eksploracja natury psychopatów, którzy nie wahają się przed niczym, byle osiągnąć cel. W powieści Otsuichiego pojawia się też – nieco mniej wyeksponowane – zaburzone i dysfunkcyjne postrzeganie miłości, w której rodzinne koligacje niekoniecznie stanową moralną przeszkodę. To kolejny element, jaki kojarzyć się może z twórczością Tezuki, widać więc, jak mocno ten mangaka wpłynął na współczesna japońską twórczość. I – być może – w pewnym stopniu charakteryzuje japońską mentalność, znacząco odmienną od naszych, europejskich, zachodnich norm postępowania i moralnych dogmatów.

Otsuichi doskonale panuje nad własna opowieścią, balansując na krawędzi i sprawiając, ze z jednej strony oczekujemy blamażu w działaniach rodzeństwa, czując jednocześnie obawę o konsekwencje odkrycia ich uczynków. Podświadomie im kibicujemy, mimo potępiania ich postępowania, bo zwyczajnie przyzwyczajeni jesteśmy stać po stronie głównych bohaterów. Narracja z wykorzystaniem ofiary, obserwującej swoich oprawców szokuje, ale jednocześnie pozwala nam uzyskać nową, interesująca literacko perspektywę, sprawiając, że „Lato, fajerwerki i moje zwłoki” okazują się pozycją oryginalną i świeżą na mocno wyeksploatowanym rynku literackiej grozy.
W książce znalazła się też dodatkowa nowela Otsauichiego – Yuko, opowiadająca o młodej gosposi w domu zamożnych państwa, która wiedziona ciekawością stara się odkryć, na jaką to chorobę cierpi małżonka pana domu, która nigdy nie wychodzi ze swojego pokoju.

Oniryczna, niepokojąca historia, w której niebagatelną rolę odgrywają lalki, ale tez ludzkie szaleństwo. I – co najważniejsze – nic tutaj nie jest takie, jak się wydaje. „Yuko” to bardziej klasyczna, bardziej europejska opowieść, niż tytułowa, co nie sprawia, ze jest słabsza czy mniej warta uwagi.

Otsuichi to bardzo interesujący autor, który potrafi przerazić niekonwencjonalnymi pomysłami i bardzo sprawnym portretowaniem japońskiego społeczeństwa oraz kultury. Oczywiście portretowanie to wykrzywione zostaje, niczym w krzywym zwierciadle, przez mroczne fascynacje, przez szaleństwo i zbrodnie. Ale czyż nie taka jest właśnie rola horroru, niezależnie od regionu świata, z którego pochodzi – obnażać społeczne lęki poprzez uwypuklenie najmroczniejszych stron ludzkiej natury?

Lato, fajerwerki i moje zwłoki

Nasza ocena: - 80%

80%

Otsuichi. Tłumaczenie: Lucyna Wawrzyniak. Wydawnictwo Waneko 2022

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Otchłań – wszechświat obok nas [recenzja]

Choć zajmują ponad 70% powierzchni naszej planety, morza i oceany pozostają dla nas miejscami bardziej …

Leave a Reply