Gorący temat

RIP, tom 1: Derrick – odrażający, brzydki, zły [recenzja]

Takie niespodzianki często działają najlepiej. Nieznany tytuł, nieznany autor, ale za to zachęcający tytuł i strona graficzna komiksu. “RIP” obiecuje zresztą znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać nawet już po rozpoczęciu lektury.

Jak na mroczną tematykę komiksu, rysunki Juliana Moniera są estetycznie przyjazne czytelnikowi. Co prawda twarze bohaterów, w tym tytułowego Derricka są wyraźnie karykaturalne, ale ciepłe barwy i świat przedstawiony swoim klimatem kojarzą się choćby ze “Składem Głównym” Loisela i Trippa. Historia w tym ostatnim miała swoją mroczną stronę na tle przepięknych rysunków, natomiast “RIP” to mrok pełną gębą, podany nam jednak w specyficzny sposób. I nie chodzi tu tylko o miękką kreskę komiksowego artysty i kompozycję plansz, ale też o to, co wymyślił i jak ubrał to w słowa scenarzysta albumu, Gaet’s.

Niedawno Non Stop Comics wydał “Szumowinę” – wybuchowy, pulpowy  komiks z odrażającym w swym sposobie bycia  bohaterem. Derrick jest jakby rewersem Erniego – milczący, zamknięty w sobie mężczyzna w średnim wieku bez żadnych perspektyw. Od lat pracuje w jednej, szemranej firmie i zajmuje się oczyszczaniem przybytków po zmarłych, najczęściej zapomnianych przez rodzinę i świat osobach. Razem z resztą ekipy wykonuje zlecenia w domach, które przesiąkły odorem śmierci, zbiera zarówno wartościowe, jak i te mniej cenne przedmioty z wyposażenia, które zostało po zmarłej osobie. Sprzedażą tych wartościowych zajmują się włodarze firmy. Te mniej cenne ekipa sprzątaczy dzieli między siebie. I tak to się kręci od lat – niektórzy wytrzymują tu dłużej, niektórzy krócej, z zazdrością patrząc na obławiających się właścicieli firmy. Kręci się, dopóki Derrick nie przywłaszczy sobie  jednego z tych wartościowych przedmiotów.

Opis nie oddaje tego, jak ważna jest tutaj beznamiętna narracja w wykonaniu tytułowego bohatera, który bierze życie takie jakim jest, nie dba o siebie i żyje z dnia na dzień, choć to tak naprawde tylko pozory, bo przeciez każdy ma jakieś marzenia i obsesje. Derrick jest celnym obserwatorem, dzięki czemu dowiadujemy się dużo na temat pozostałych członków grupy,  z których każdy ma jakąś specyficzną cechę bądź upodobanie. Wszystko to jest nam podane bez żadnych upiększeń, ze szczegółowym opisem profesji, w której ludzie pracują tuż obok much i robaków. To społeczne wyrzutki i tak ich przedstawiają twórcy, co nie znaczy że ta historia nie może być intrygująca. Jest i to jak! 

Na serię “RIP” ma składać się kilka tomów. Pierwszy bardzo rozpala czytelnicze oczekiwanie na więcej opowieści z tego świata, który przez długi czas wydawało się, że poznaliśmy w wystarczającym stopniu. Tymczasem na razie tylko ślizgaliśmy się po powierzchni, bo ta historia ma drugie dno, które na dodatek będzie składać się z kilku warstw opowiadanych z różnych perspektyw. Już finałem “Derricka” możemy być bardzo zaskoczeni ale to, co twórcy zapowiadają, to już materiał na historię pokroju zarówno filmowego i serialowego “Fargo”. Taką, w której bohaterowie opowieści  w przypływie emocji decydują się na jakiś nieprzemyślany czyn, a potem ponoszą tego konsekwencje. Czekamy na więcej. Najlepiej jak najszybciej. 

RIP, tom 1. Derrick. Cięzko przeżyć własną śmierć

Nasza ocena: - 80%

80%

Scenariusz: Gaet's. Rysunki: Julien Monier. Tłumaczenie: Jakub Syty. Non Stop Comics 2022

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Kobiety dzikiego zachodu – trudy życia w pionierskich czasach [recenzja]

“Kobiety dzikiego zachodu” to już trzeci album z westernowej serii włoskiego mistrza komiksu realistycznego, Paolo …

Leave a Reply