Gorący temat

Śnienie, tom 2: Puste skorupy – w dobrym gaimanowskim stylu [recenzja]

Od premiery pierwszego tomu “Śnienia” minęło już tyle czasu, że niektórzy czytelnicy być może zdążyli już o tej serii zapomnieć. Dobrze zatem, że w końcu możemy wrócić do domeny Władcy Snów, w której zaczyna się robić coraz ciekawiej.

W pierwszym tomie seria, która została wydana w ramach nowego projektu Sandman Uniwersum dostarczyła nam historię o zmaganiach mieszkańców Śnienia z różnymi przeciwnościami losu po opuszczeniu jej przez prawowitego władcę. Najbardziej problemowy okazał się z pewnością Sędzia Stryk , który wprowadził do krainy autorytarne rządy, jednak w końcówce stery przejęła inna istota, a mianowcie dość dziecinne wygądająca Wan, która jest w tych rewirach kimś niespodziewanym, a mianowicie sztuczną inteligencją.

Ten zwrot akcji dobrze przysłużył się nieco chaotycznej fabule pierwszej odsłony “Śnienia”, którą z odległej czasowo perspektywy trzeba traktować jako bardzo długi wstęp do znacznie większej historii. Jej kolejne fragmenty układają się w “Pustych skorupach” w coraz bardziej konkretny i zarazem coraz bardziej intrygujący obraz. Śledzimy tu kilka wątków, w tym samego Sandmana (czyli Daniela), którego nieobecność w Śnieniu narobiła tyle zamieszania. Problem w tym, że przed lekturą niniejszego tomu warto nie tylko przypomnieć sobie poprzedni, ale sięgnąć pamięcią do głównej serii Neila Gaimana, ponieważ w pierwszej historii z “Pustych skorup” pojawiają się kolejne postacie, których wątki były niezwykle ważne dla fabuły “Sandmana”. W dwuzeszytowej “Miłości” spotykamy między innymi Rose Walker, której umiejętność tworzenia wiru podczas snu była jednym z najważniejszych elementów fabuły pierwowzoru. Losy jej i jej córki zaczynają łączyć się z losem Daniela, który przeżywa podobne przygody, których niegdyś doświadczał Morfeusz. Kto zatem czytał “Sandmana” jakiś czas temu, może mieć pewne problemy w poruszaniu się po meandrach uczuciowych związków ukazanych w “Miłości”.

Po tych dwóch zeszytach wracamy już do krainy, w której panuje teraz niezwykła sztuczna inteligencja. To jeden z najlepszych pomysłów ze wszystkich scenariuszy w ramach Sandman Uniwersum i z dużą ciekawością obserwujemy momentami zabójcze poczynania nowej bohaterki w domenie Snu.  

Trzecim wątkiem jest misja najbardziej intrygującej postaci “Śnienia”, czyli Dory, która razem z krukiem Matthew rusza śladem Daniela odkrywając kolejne tajemnice stojące za jego zniknięciem. Szczególnie udana fabularnie jest wizyta tej dwójki w gospodzie “Koniec snów”, dostarczająca materiał do popkulturowych i zarazem formalnych gier, które udanie uatrakcyjniają – w pamiętnym, dobrym stylu Gaimana – misję obojga poszukujących.

Zresztą prezentowanie historii w charakterystyczny, gaimanowskim stylu jest zapewne tym, czego po “Śnieniu” oczekują jego czytelnicy. W pierwszym, nieco chaotycznym i rwanym tomie ta gaimanowska tonacja jeszcze nie w pełni działała, ale w dwójce scenarzysta Simon Spurrier całkiem udanie wchodzi w buty brytyjskiego autora. Każdy zeszyt zawiera kolejne niespodzianki fabularne i wizyty w miejscach znanych z głównej serii, co powinno cieszyć każdego fana komiksowego pierwowzoru. 

Z drugiej strony – czy trzymanie się tej gaimanowskiej linii nie odziera z oryginalności starania twórcze autorów “Śnienia”? Cóż, po Uniwersum Sandmana oczekujemy określonej konwencji, metaliterackich gier i złożonej, wciągającej fabuły i taką w “Śnieniu” otrzymujemy. Atmosfera zagęszcza się, intryga rozrasta i mimo odpowiedzi na niektóre pytania, powstają kolejne, na czele z tym, w jak sposób w Krainie Snu znalazła się sztuczna Inteligencja. Dlatego też końcówka tomu jest bardzo tajemnicza i zaostrza apetyt na więcej. Pytanie ile będziemy musieli czekać na kontynuację? Jeśli znowu prawie półtora roku, to będzie to rodzaj tortury i pewnie ponownie trzeba będzie sobie przypomnieć fabułę niniejszego tomu. Czy to dowód na to, że szybko wywietrzeje nam z pamięci? Otóż nie. Jest na tyle złożona, pełna fabularnych zakrętów i powikłanych losów tak wielu postaci, że z prawdziwą przyjemnością przeczytam ją ponownie. 

Śnienie, tom2: Puste skorupy

Nasza ocena: - 70%

70%

Scenariusz: Simon Spurrier. Rysunki: Bilquis Evely, Abigail Larson. Egmont 2021

User Rating: Be the first one !

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki" i Instytutu Książki, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku.

Zobacz także

Dracula – quasi-ekspresjonistyczny eksperyment mistrza komiksu [recenzja]

„Dracula” Alberto Brecci jest tak odległy od kanonicznego ujęcia legendy o słynnym wampirze, jak to …

Leave a Reply