Gorący temat

Rój Hellstroma – parafraza “zimnej wojny” w sztafażu science fiction [recenzja]

„Rój Hellstroma” to znakomita, dotychczas nie publikowana w Polsce powieść Franka Herberta, która w niezwykły sposób, z wykorzystaniem sztafażu SF, parafrazuje zmagania mocarstw z okresu zimnej wojny.

Nils Hellstrom to amerykański entomolog i ekolog, człowiek z szerokimi politycznymi koneksjami na narodowej scenie. Jednak ze względu na brak transparentności prowadzonych przez siebie na farmie w Oregonie badań przyciąga uwagę tajemniczej, wszechwładnej Agencji, której jeden z agentów znika w zagadkowych okolicznościach w czasie próby infiltracji ośrodka badawczego prowadzonego przez naukowca. Agencja zaczyna podejrzewać, iż Hellstrom pracuje nad nową, niebezpieczną bronią, a jego uniezależnienie od ścisłej kurateli władzy – zwłaszcza w państwie policyjnym, jakim są powieściowe Stany Zjednoczone – wzbudza coraz większy niepokój, potęgowany zresztą niemożnością otwartej konfrontacji z kontrowersyjnym badaczem. Głównie właśnie przez jego polityczne znajomości i układy. Jednak tajemnice farmy Hellstroma sięgają o wiele głębiej, niż komukolwiek mogłoby się wydawać. To już nawet nie kwestia opracowywania broni, ale nowatorskie i na swój sposób szokująco niezwykłe modelowanie mikrospołeczeństwa, prowadzone na wzór owadziego roju.

Hellstrom w swojej pracy dąży – z powodzeniem – do całkowitego wyrugowania indywidualizmu. Do kształtowania społecznych mas względem hierarchicznego podziału zadaniowego, poprzez modelowanie go w formie grup wykonawczych, odpowiedzialnych tylko za określony zespół zadań, jasno wytyczone funkcje. Na wzór owadów, przestają mieć znaczenie jednostkowe potrzeby, świadomość dąży do zbiorowości, do zastąpienia cech indywidualnych globalną strukturą społeczną – tytułowego roju.

Relacje i więzi ulegają zatarciu, każdy element składowy przypisany jest do określonej funkcji. Ulega eliminacji potrzeba własności prywatnej, łaknienie osobistego posiadania. Każda składowa to już nie jednostka ludzka, ale trybik w gigantycznej, rozbudowanej maszynie, jaką wzorca amerykańskiej demokracji. Tego wyśnionego na jawie amerykańskiego snu, gdzie indywidualizm i osobiste dążenia, ambicje i odmienność są katalizatorem nawet nie tyle zmian, co ogólnego rozwoju i łaknienia dominacji polityczno – gospodarczej.

Model jednomyślnej masowej zbiorowości zdaje się nam współczesnym równie obcy i nierealny, jak musiało to mieć miejsce zgoła kilkadziesiąt lat temu, kiedy powieść powstawała. Zwłaszcza, kiedy skonfrontujemy zakamuflowany w fantastycznym sztafażu wzorzec społeczny odnoszący się w sposób dość bezpośredni do ideologii komunistycznej. Zafałszowanej w samej swojej podstawie, ale kreowanej fasadowo właśnie jako zbiorowość jednomyślna, o precyzyjnie modelowanej strukturze, w której każda jednostka jest nie tyle indywidualnością, ale elementem całości ze starannie przypisaną rolą społeczną. Okres zimnej wojny był okresem silnych napięć pomiędzy mocarstwami o tak wzajemnie odległej i różnej strukturze, że nie sposób nie postrzegać jej jako zderzenia pomiędzy rasą ludzką i obcą. Może to – owszem – pewne nadużycie interpretacyjne, bądź ideowe uproszczenie, jednak pozorne dążenie do eliminacji rozwarstwienia społecznego i ujednolicenie go – co było pozornym dążeniem komunizmu – stało w oczywistej opozycji do nastawionego na napędzany indywidualizmem konsumpcjonizm amerykańskiego stylu życia.
Zorientowanie Hellstroma na ekologię, na pragnienie obrony planety przed zgubną, rabunkową działalnością człowieka przypomina ostentacyjne, ideowe – i w rzeczywistości tylko fasadowe – dążenia komunizmu do ustanowienia społecznej równości.

Herbert buduje wizję roju jako alternatywy dla rozpasanego, mocno zinwigilowanego i tak naprawdę bardzo odległego od wolności świata ówczesnych Stanów Zjednoczonych, co wydaje się być krytyką minionego, co prawda, ale nadal obecnego w społecznej świadomości mccarthyzmu. W konfrontacją z policyjnym państwem, jakim są w powieści (ale w obliczu dominującego lęku przed wszechobecnymi „czerwonymi”, także w rzeczywistości) Stany Zjednoczone, rój w pewnych aspektach obejmujących ideową i poglądową jedność, bliskość, zaufanie zdaje się łudząco kuszący. Oferuje to, czego nie zapewnia nazbyt podzielone, zindywidualizowane społeczeństwo amerykańskie. Jest z jednej strony skrajnie obcą w formie, a z drugiej jednak i pociągającą i odpychającą zarazem formą zbiorowości.

Herberta fascynuje koncepcja roju jako rozwinięcia ludzkiej ewolucji, wywodząca się z założenia, iż świat owadów jest lepiej przystosowany do warunków życia na ziemi, lepiej zorganizowany , bardziej radzący sobie ze społecznym funkcjonowaniem, bardziej samouzupełniającym. To zresztą koncepcja wielokrotnie podejmowana przez twórców fantastyki, jednak nigdy, ani wcześniej, ani później nie zaprezentowana z takim rozmachem i złożonością wizji.

„Rój Hellstroma” to powieść, którą można różnorako interpretować. Podejmować się albo poszukiwania parafrazy sytuacji społeczno – politycznej tamtych czasów, albo wręcz odwrotnie, odseparować się od realizmu i poszukiwać kontekstu znaczeniowego w możliwościach rozwoju ludzkiej zbiorowości na kolejny etapie ewolucji. Takiej wynikającej ze zmieniających się warunków egzystowania, wywodzących się z degradacji środowiska naturalnego. Jednak niezmiennie – niezależnie, od interpretacyjnej ścieżki, jaką podejmiemy – „Rój Hellstroma” jawi się jako powieść niezwykła, wielowarstwowa i oszałamiająca rozmachem wykreowanej wizji. Każdy miłośnik science fiction powinien ją przeczytać.

Rój Hellstroma

Nasza ocena: - 80%

80%

Frank Herbert. Dom Wydawniczy Rebis 2021

User Rating: Be the first one !

Mariusz Wojteczek

Rrocznik '82. Obecnie Krakus, trochę z przypadku, trochę z zasiedzenia. Redaktor portali o popkulturze, recenzent, publicysta. Współtwórca i redaktor portalu BadLoopus – W pętli popkultury. Pisze opowiadania, które dotychczas publikował m.in. w Grabarzu Polskim, Okolicy Strachu, Bramie, Histerii oraz w antologiach, jak „Słowiańskie koszmary”, „Licho nie śpi”, „City 4” i „Sny Umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019”. Laureat czwartego miejsca w konkursie „X” na dziesięciolecie magazynu Creatio Fantastica. W 2018 wydał autorski zbiór opowiadań „Ballady morderców”. Miłośnik popkultury i dobrej muzyki, nałogowy zbieracz książek, komiksów i płyt. Zakochany bez pamięci w swojej żonie i popkulturze – w takiej właśnie kolejności.

Zobacz także

Król Bezmiarów – najlepszej polskiej fantasy odsłona druga [recenzja]

„Król bezmiarów” to kolejna cześć epickiego cyklu Feliksa W. Kresa, osadzonego w niezwykłym świecie Szereru. …

Leave a Reply